Scisłowicz Sylwester - strona na załączniki

II.3Systemowa łączność kształceniowych działań człowieka i funkcjonowania świata



II.3. SYSTEMOWA ŁĄCZNOŚĆ KSZTAŁCENIOWYCH DZIAŁAŃ CZŁOWIEKA I FUNKCJONOWANIA ŚWIATA

 
II.3.1. O KONIECZNOŚCI NOWEGO PODEJŚCIA DO ZAGADNIENIA KSZTAŁCENIA LUDZI
 
W obecnych czasach jesteśmy świadkami ogromnie szybkiego postępu świata, który staje się źródłem wygodniejszego życia ludzi, ale zarazem coraz częściej jest przyczyną ich strachu, alienacji, duchowej degradacji, różnych chorób, a w konsekwencji często i tragiczniejszego życia. Podstawową przyczyną takiego stanu wydaje się być eksplozja cywilizacyjna, a w niej m. in.: zagrożenia ekologiczne, wąskospecjalizacyjność, ogromna ilość – często zresztą sprzecznych – informacji, alienacja i niemożność podmiotowej samorealizacji.
>>>>>>>>>>>>>strona 37
Wszystko to powoduje, że Ziemia jako planeta, szczególnie na jej niektórych połaciach, staje się zdehumanizowaną, stechnicyzowaną, egoistyczna, totalitarną i biurokratyczną maszynerią. Jest siedliskiem istot nastawionych na pomnażanie dóbr materialnych, a zagubiających prawdziwe ludzkie indywidualne wartości nie tylko w stosunkach produkcji, ale także w urzędach, szkołach, placówkach kultury i coraz częściej w rodzinie oraz w samej osobie. W społeczeństwie takim, jak zauważył T. Kozielecki: „(…) człowiek jest posiadaczem (posiada mieszkanie, samochód, lodówkę, dzieci) i jest stale manipulowaną marionetką. Człowiek posiada wszystko, ale jest niczym. W cywilizacji technicznej wydłuża się w nieskończoność łańcuch środków (coraz lepszych i bardziej wyspecjalizowanych), odsuwając cele działania na dalszy plan. W efekcie (…) środki działania zaczynają dominować nad celami. Umiejętność działania, czyli owe słynne „ know – how”, przesłania problem wyboru celów, czyli „ know – what”.[1] Tak więc człowiek kształcony dla takiego społeczeństwa staje się jedynie mechanistycznym elementem swoich cywilizacyjnych „ zabawek i cudów”, które z wolna razem z nim ulegają samounicestwieniu.
„Samounicestwieniu”, ponieważ społeczeństwo stechnicyzowane, za wszelką cenę zmierzające do stałego zwiększenia swoich dóbr, powoduje wiele zagrożeń i zniszczeń ekologicznych, które nie tylko zagrażają naszemu życiu i zdrowiu, nie tylko otaczającej nas przyrodzie, ale również mogą uniemożliwić życie na naszej planecie przyszłym pokoleniom. A człowiek przecież, coraz częściej traci możliwość kontrolowania ubocznych skutków swojego działania, a w momencie kiedy będą one już widoczne, może być już za późno. Tematyce ekologicznej poświęcono bardzo wiele interesujących dzieł, do bardziej znanych zaliczyć należy prace: B. Suchodolskiego, J. Dorsta, A. Tofflera, J. Aleksandrowicza, K. Valaskakisa, P. S. Sindella, J. G. Smitha, I. Fitzpatricka-Martina, a także Wł. W. Bojarskiego. W pracach tych jest szereg przestróg dla stechnicyzowanego, uprzedmiotowionego społeczeństwa. Są to często przekonywujące i rozpaczliwe okrzyki nawołujące do opamiętania się, które jednak nikną w grubych, szczelnych murach zbudowanych z cegiełek doraźnych korzyści materialnych, gdyż jak napisał E. F. Schumacher: „(…) technika nie uznaje żadnych zasad samoograniczenia w zakresie rozmiarów, tempa, gwałtowności rozwoju. Nie ma też właściwości samorównoważenia, samoprzystosowania i samooczyszczania”.[2] W konsekwencji technika rozwija się degradując nierzadko przyrodę, a w tym i ludzką społeczność.
>>>>>>>>>>>>>strona 38
Nie będzie się tutaj wymieniać szeregu zagrożeń dla ludzkości powodowanych przez postęp cywilizacji, gdyż zrobili to interesująco wspomniani wcześniej autorzy, a obszerną listę takich niebezpieczeństw przedstawił w swojej pracy J.von Neumann,[3] można jednak skoncentrować się na chwilę na najprawdopodobniejszych przyczynach takiego, coraz zresztą szybszego samounicestwienia się ludzi.
Jedną z najważniejszych przyczyn zagrożeń cywilizacyjnych dla ludzkości i przyrody – jak nie najważniejszą – jest, obok chęci stałego powiększenia zysku, swojego rodzaju zawężenie horyzontów koniecznej wiedzy, potrzebnej ludziom będącym różnego rodzaju decydentami. Wydaje się , że fakt iż człowiek coraz częściej traci możliwość przewidzenia i kontrolowania negatywnych skutków swoich dzieł i decyzji oraz orientację w świecie, jest konsekwencją daleko postępujących specjalizacji w poszczególnych, stale zwiększających swą ilość, dziedzinach nauki, techniki i organizacji. Dziedziny te rozwijają się bardzo szybko, tworząc i wdrażając w życie własny język, swoje własne prawa i teorie, często w oderwaniu od całości jaką tworzy proces wszelkiego istnienia w ogóle. Już nie tylko całość życia, nauki i techniki, ale ich poszczególne dziedziny stają się same dla siebie swoistymi „Wieżami Babel”, powodując chaos, opisywaną przez E. Laszlo, izolację,[4] a w konsekwencji niemożliwość porozumienia się, niepotrzebną rywalizację i wzajemną wrogość, jeszcze bardziej utrudniającą współdziałanie. Znane są wynikające z takiego stanu, opisywane m. in. przez W. Szoliginiego[5] i K. Szymborskiego,[6] dramaty uczonych, a także opisywane m. in. przez J. Dorsta[7] i J. Semkowa[8] dramaty całych społeczeństw.
>>>>>>>>>>>>>strona 39
Nie można negować sensu istnienia poszczególnych dyscyplin, należy jednak zwrócić uwagę na zniesienie wszelkich granic między nimi. Bowiem jak napisał w swojej pracy W.V. Quinn: „Granice między dyscyplinami są pożyteczne dla administracji uniwersytetów i księgarzy, lecz nie należy ich – tych granic – przeceniać”.[9] Wszystkie specjalizacje powinny funkcjonować w zwartym, spójnym wewnętrznie systemie, służącym nie ideologiom i technice, ale właściwemu, pożądanemu rozwoju podmiotu, a w konsekwencji społeczeństwa i świata w ogóle.
Kolejną przyczyną zatracenia i zagubienia się człowieka we współczesnym świecie, związaną zresztą z opisaną powyżej, jest stale zwiększającą się ilość informacji trafnie określona przez J. Dorsta jako „szum informacyjny”.[10]   Szum ten powoduje, że człowiekowi, nawet specjaliście, coraz trudniej jest dokonać percepcji informacji nawet ze swojej dziedziny. Dlatego też w konsekwencji, nie jest on w stanie koncentrować się głębiej na podobnie rozbudowanych innych dziedzinach wiedzy i życia, czując się przez to coraz bardziej zagubionym w otaczającej rzeczywistości. Koniecznością staje się zatem, podporządkowanie wszystkich tych dziedzin do najistotniejszych, najważniejszych struktur i praw, mieszczących się w racjonalnym, sprzężonym wewnętrznie systemie informacji, łączącym je wszystkie w optymalną całość. Pisali na ten temat w swoich pracach m.in.: E. Berezowski,[11] W. W. Bojarski,[12]   W. Findeisen,[13]   M. Mazur,[14] E. Laszlo,[15] J. Kossecki,[16] W.R. Ashby,[17] G. Meyer,[18] N. Wiener,[19] B. W. Birukow i J. S. Geller,[20] M. Heller, M. Lubański, Sz. W. Ślaga[21] oraz R. N. Bulatović[22] i Cz. Maziarz.[23] Dwaj ostatni, odnosili tę konieczność do oświaty dorosłych i andragogiki. Wymienieni autorzy mówili o potrzebie utworzenia układu teoretycznej wiedzy systemowej, która w możliwie uproszczony sposób pozwoliłaby wszystkim zainteresowanym ludziom, poznać najogólniejsze i najistotniejsze modele, struktury, prawidłowości, zalety i wady funkcjonowania poszczególnych dziedzin nauki, techniki i życia na tle rzeczywistości w ogóle. W. W. Bojarski wypowiadając się na ten temat stwierdził, że: „należy (…) dążyć do (…) tworzenia ogólnego języka nauki. Będzie to miało ogromne znaczenie poznawcze i użytkowe. Badaczom, organizatorom i kierownikom systemów ułatwi to opanowanie rozległej wiedzy, pozwoli wykryć szereg analogii, zarówno w różnych systemach jak i w różnych dziedzinach poznania oraz sformułowania szereg ogólnych praw. W ten sposób zostanie tez dokonany istotny krok w kierunku integracji wiedzy”.[24] Całość tych operacji wiąże się z wyodrębnieniem określonych, głównie ponadczasowych, prawidłowości i prawd obiektywnych istniejących w świecie.
>>>>>>>>>>>>>strona 40
Dla zmniejszenia szumu informacyjnego konieczne jest również zminimalizowanie lub zlikwidowanie wskazanego przez J. Rudniańskiego „zatrucia informacyjnego” Planety, polegającego głównie na określeniu tego samego (np. zjawiska) różnymi nazwami, lub na określeniu tymi samymi nazwami czego innego (np. różnych zjawisk).[25] Wydaje się, iż najsłuszniejszym jest tutaj – jak stwierdził M. Mazur – „(…) opieranie terminów na konwencjach terminologicznych, a nie na domniemanych znaczeniach słów”.[26] Chodzi m. in. o doprowadzenie do stanu, aby dany termin słowny określał zawsze jedno i to samo, a nie miał – jak jest często do tej pory – różnych znaczeń. Jednakowe rozumienie poszczególnych terminów słownych pozwoliłby, w sposób precyzyjny, porozumiewać się przedstawicielom wszystkich dziedzin nauki i życia w ogóle.
Właśnie takie prawdy obiektywne z przyjętymi w sposób logiczny i jednolity nazwami i znaczeniami, tworzyłby uproszczony, optymalnie znormalizowany system ponadczasowej wiedzy, łatwej do przyswojenia przez niemal każdego człowieka. Wiedzy, w której specjalizacja i działania podmiotu łączyłyby się w logiczny i ścisły sposób, ze strukturą i działaniem wszystkich ludzi oraz świata w ogóle. Utworzenie takiego systemu jest zadaniem bardzo trudnym, ale wydaje się, że wykonalnym. Świadczą o tym osiągnięcia ogólnej teorii systemów i cybernetyki, posługujących się mającą wiele zalet metodą systemową. Zalety te przedstawione zostaną w rozdziale II.3.2.
>>>>>>>>>>>>>strona 41
Dopiero utworzenie systemowej, optymalnie wszechstronnej, globalnej wiedzy, opartej na ponadczasowych modelach i terminach, wiedzy maksymalnie niwelującej szum i zatrucie informacyjne, pozwoli niemal każdemu człowiekowi na możliwość obiektywnego i możliwie pełnego poznania świata. Pozwoli na zastąpienie wspomnianego wcześniej strachu, zagubienia i uzależnienia, transgresyjnym, sprawnym działaniem zmierzającym do samorealizacji podmiotu w celach i w sposobach pożądanych również społecznie, czyli do samorealizacji bez naruszania tego samego prawa dla innych ludzi żyjących obecnie jak i będących żyć w dalekiej przyszłości. Wydaje się że najistotniejsza wiedza człowieka nowych czasów winna się opierać o świadomość, iż nie najważniejsze jest to, że żyje on w określonym regionie, kraju, systemie politycznym, że przynależy do określonej rasy czy religii, ale najważniejsze jest to, iż jest mającą pierwszoplanowe znaczenie, jedyną w swoim wydaniu indywidualnością, składającą się na wszechludzki obecny i przyszły byt społeczny, i że m.in. od jego, z pozoru fragmentarycznych działań, zależy jak ten byt będzie w przyszłości wyglądał i czy w ogóle będzie.
Tymczasem dzisiejsze społeczeństwo, ze swoją żywiołową nauką i techniką, drapieżnie ingeruje w nienaruszalne dotąd prawa przyrody i w ludzką psychikę, rzadko uświadamiając sobie – a jeżeli już, to równie rzadko usuwając – negatywne tego konsekwencje. A pojedynczy człowiek staje się bezradnym, zalienowanym elementem w ogromnej stechnizowanej maszynie cywilizacyjnej. Świadomość tej bezradności i zagrożeń powoduje m.in., że ucieka się pod ochronę innych, według niego mocniejszych, mądrzejszych i mogących mu coś dać lub obiecać, ludzi. Nie chcąc im się narazić wykonuje często posłusznie i bezkrytycznie ich polecenia, oczekując w zamian konkretnych korzyści. W konsekwencji – jak stwierdził m. in. W. W. Bojarski – nawet dobry człowiek, gdy działa w złym systemie staje się narzędziem szerzenia społecznego zła,[27] a również – jak autor ten wskaże się w dalszej części pracy – człowiek taki zubaża, a nawet degeneruje swoją osobowość. Bierne wykonywanie poleceń przełożonych, w jego mniemaniu, zdejmuje z niego odpowiedzialność za ich negatywne efekty.
>>>>>>>>>>>>>strona 42 (portret człowieka)
Ten niemal przedmiotowy, zresztą opisywany tutaj tylko fragmentarycznie, status człowieka we współczesnym świecie, jest najprawdopodobniej konsekwencją zapomnienia, czy też nieuświadomienia decydentów o istocie kształcenia człowieka. Bowiem kult służby edukacji dla rozwoju cywilizacji, czy do umocnienia określonego totalitarnego systemu, ze wszech miar zdominował konieczność kształcenia dla pożądanego rozwoju osobowości człowieka jak i całego ludzkiego społeczeństwa. Nauki ścisłe – jak stwierdził J. Kozielecki – od czasów Arystotelesa zrobiły ogromny krok w kierunku poznania rzeczywistości, a w tym samym czasie wiedza o zachowaniu ludzi wzbogacała się bardzo powoli.[28] Świadczy o tym choćby fakt, że mimo pojawienia się szeregu różnorodnych teorii, na ten temat, do dzisiaj aktualne są stwierdzenia wywodzące się jeszcze ze starożytności, a tak chętnie cytowane przez przedstawicieli nauk społecznych, a już szczególnie przez ludzi zajmujących się systemowym porządkowaniem rzeczywistości.
*
Dzisiaj bardzo smutno rysuje się portret współczesnego nam człowieka, starającego zadowolić się dobrami materialnymi i komfortem, a ginącego powoli wśród skażonego powietrza, zatrutych rzek, toksycznej żywności, narażonego na niekontrolowane skutki cywilizacyjnych dzieł i „zabawek” oraz na różnego rodzaju eksperymenty i negatywne w konsekwencjach pokusy. Człowieka, który zapominając o humanitarnych wartościach, nie licząc się ze stratami innych ludzi, walczy o swoje osobiste korzyści, wreszcie coraz częściej neurotyka zamkniętego w ciasnej skorupie swoich, co dzień tych samych, rutynowych działań. Na portrecie tym, z pod maski człowieka dumnego i pewnego siebie, wyłania się oczekująca pomocy twarz, przestraszona niemal wszystkiego i wszystkich, oszołomiona przeraźliwym szumem i zatruciem informacyjnym. Na twarzy tej można odnaleźć zmarszczki, które są śladami po nieudanych próbach samorealizacji, po stłumionych przez innych próbach buntu wobec zastanej rzeczywistości, wobec panujących reguł istnienia.
*
>>>>>>>>>>>>>strona 43
Ten niedokończony, może zbyt ostro narysowany, portret współczesnego, przeciętnego człowieka jest m. in. konsekwencją takiego, a nie innego funkcjonowania społecznego systemu kształcenia ludzi, którzy - jak wynika z analiz rozważań przedstawicieli nauk społecznych oraz z własnych rozważań, rozmów i obserwacji autora niniejszej pracy - działa nieadekwatnie do potrzeb schyłku XX wieku. Jeszcze w wielu krajach obecny system kształcenia ludzi, chociaż na pewno mniej niż dawniej, ale nadal, preferuje podporządkowanie, posłuszeństwo, bezkrytyczne spełnianie wymagań i często bezrefleksyjne odtwarzanie jak największej ilości encyklopedycznej wiedzy. Taki sposób postępowania wobec człowieka wytłumia i wyniszcza w nim inność, indywidualność, chęć przekraczania stereotypów, samodzielność myślenia i działania oraz możliwość własnej samorealizacji.
W efekcie takiego kształcenia przeciętny człowiek, często nie jest w stanie dostosować się do szybkiego, coraz częściej nieprzewidywalnego rozwoju świata. Rozwoju, który zmusza nierzadko, nie tylko do ciągłego uzupełniania wiedzy, zmiany postaw emocjonalnych, doskonalenia sprawności i umiejętności, ale i do – nawet kilkukrotnej w ciągu życia – zmiany zwodu. Wiadomo jest bowiem, że szybki rozwój czynu i myśli ludzkiej powoduje zanikanie wielu dotychczasowych miejsc pracy, a powstawanie szeregu zupełnie nowych. Dlatego tez palącą koniecznością stała się zmiana sposobu kształcenia ludzi, które powinno się jak najbardziej ujednolicić z ich odwiecznymi humanitarnymi celami i dążeniami, a także z ich wciąż nowymi potrzebami i koniecznościami.
 
System kształcenia powinien zatem tak działać aby jego rezultatami dla podmiotu, oprócz wewnętrznej motywacji do ustawicznego kształcenia się, były m.in.: - optymalna, konieczna systemowa wiedza nt. reguł funkcjonowania człowieka i reszty świata; - umiejętności racjonalnego, elastycznego i sprawnego działania na rzecz siebie, innych ludzi i otaczającej rzeczywistości ;- pożądane podmiotowo i społecznie postawy emocjonalne wobec siebie, innych ludzi i otoczenia; - oraz rozwój indywidualności, naczelnych wartości, postaw twórczych i szeroko rozumiana permanentna samorealizacja, bez naruszania tego samego prawa wobec wszystkich pozostałych ludzi. Wydaje się , że społeczeństwo złożone z jednostek kształconych, lub edukacyjnych samych siebie, dla powyższych rezultatów, będzie posiadało wszelkie znamiona społeczeństwa humanistycznego.
>>>>>>>>>>>>>strona 44
Na razie jednak, jak słusznie stwierdził T. Lewowicki: „(…) duże grupy społeczne, jak i poszczególni ludzie, z coraz większym trudem funkcjonują w skomplikowanych warunkach współczesnego świata, świata pełnego sprzeczności, paradoksów, chwiejnego systemu wartości, niepewności własnych losów.”[29]
 
 
II.3.2 SYSTEMOWE UJMOWANIE RZECZYWISTOŚCI I JEJ ELEMENTÓW
 
Termin „ system” pochodzi od starogreckiego rzeczownika „systema” oznaczającego takie przymioty jak całość, łączenie i połączenie części. Można powiedzieć, że prekursorem badań systemowych był jeden z największych myślicieli starożytności Arystoteles ze Stagiry. Właśnie do jego całościowego (holistycznego) i celowościowego (teleologicznego) ujmowania zagadnień i ich wyjaśniania przez ogół racji i przyczyn, nawiązują obecnie, już w języku współczesnej nauki, zgonie z jej najnowszymi osiągnięciami, patrzenie systemowe i metodologiczna postawa systemowa. Arystotelesowskie, systemowe ujmowanie rzeczywistości zostało kilka wieków temu zagubione poprzez dominację w nauce jednostronnego nurtu anatomicznego i fizykalno - chemicznego, którego ukoronowanie wypracował neopozytywizm. Nurt ten wywodził się w filozofii od Kartezjusza, a w fizyce od Galileusza i Izaaka Newtona, a proponował wzorzec zalecający wyodrębnienie – poprzez analizę – składników zjawisk, poddawanie tych składników badaniu (głownie pomiarowi), a następnie drogą syntezy, przedstawianie opisu zjawiska. Wzorzec ten próbowano następnie rozciągnąć zarówno na nauki przyrodnicze jak i społeczne.
>>>>>>>>>>>>>strona 45
Ojcem współczesnych koncepcji systemowych uznano biologa, niemieckiego uczonego Ludwiga von Bertalanffy’ego, który jeszcze w okresie międzywojennym posłużył się pojęciem systemu ogólnego, twierdząc m.in., że: „ tradycyjne metody badania poszczególnych elementów i procesów nie mogą dać pełnego objaśnienia zjawisk życia. Badania takie nie dają żadnej informacji o koordynacji poszczególnych części i procesów. Dlatego też głównym zadaniem biologii musi być odkrywanie praw, które rządzą systemami biologicznymi (na wszelkich poziomach organizacji).[30] Karierę, którą zrobiło obecnie pojecie „system” umocniły również odkrycia i koncepcje, które pojawiły się w samej fizyce, a które nie mieściły się w Newtonowskim pojmowaniu świata fizycznego. Teorie A. Einsteina oraz elementarnych cząstek materii zakwestionowały wzorzec, który z fizyki, uznanej wtedy za królowa nauk, miał być przenoszony na wszystkie inne dziedziny poznania naukowego. Dzięki tym teoriom umocniło się podejście systemowe, które jako najbardziej obiektywne, obok zastosowań w biologii, wkrótce zaczęto wprowadzać we wszystkich innych dziedzinach nauki. Instytucjonalizacja badań systemowych nastąpiła w 1954 roku, kiedy to L.von Bertalanffy założył wraz z A. Rapoportem, K. Bouldingiem i R. Gererdem Towarzystwo Rozwoju Ogólnej Teorii Systemów.
Dzisiaj, mimo iż intensywny Rozwój podejścia systemowego w badaniach naukowych ma niewiele ponad trzydzieści lat, można powiedzieć, ze dzięki niemu porozdzielana na liczne dyscypliny i specjalności nauka zmierza w kierunku, tak bardzo postulowanej i oczekiwanej współcześnie, jasności i jedności. Zatem i specjaliści zajmujący się naukowo poszczególnymi dyscyplinami stają się coraz częściej, opisywanymi przez E. Laszlo, naukowcami. Według tego wybitnego filozofa systemów: „ specjalista skupia się na sprawach szczegółowych, pomijając szerszą strukturę, stanowiącą ich kontekst. Naukowiec nowego pokroju dostrzega strukturę bez względu na rząd wielkości i złożoności badanego problemu, szczegóły zaś osadza w odpowiednich ramach ogólnych. Dostrzega relacje i sytuacje, nie zaś atomowe fakty i zdarzenia. Metoda taka pozwala mu na dużo lepsze niż specjaliście zrozumienie znaczenia większej ilości zagadnień, choć wiedza ta jest może bardziej ogólna i przybliżona”.[31]
>>>>>>>>>>>>>strona 46
Na temat systemowego ujmowania rzeczywistości i jej elementów ukazało się w języku polskim dość dużo studiów, na których różnorodność zwraca w swoich pracach uwagę kilku autorów.[32] Chociaż rozważania zawarte w niniejszej dysertacji związane są z zadaniem ciągłego uzupełnienia problematyki zagadnień społecznych, zawartych w całości ogólnej teorii systemów, nie będzie się tutaj prezentować całego ruchu systemowego, jak również dokładnie charakteryzować metody systemowej. Dokona się jedynie wskazania najistotniejszych, dla dalszych rozważań, pojęć i prawidłowości zawartych w ogólnej teorii systemów. Ogólniejszej w stosunku do licznych pokrewnych i bardziej szczegółowych, także dotyczących systemów teorii, takich jak: teoria sterowania i cybernetyka, teoria działania i planowania, teoria zdarzeń, teoria informacji i modelowania, teoria oceny i wyboru (decyzji), teoria niezawodności, teoria prognozowania, teoria organizacji, teoria projektowania i eksploatacji. Ogólne prawidłowości większości tych teorii, w mniejszym lub większym stopniu, znajdą swoje odbicie w dalszych rozważaniach.
Aspekt uogólniający w niniejszej pracy, tak jak w badaniach i metodologii systemowej w ogóle – tak jak twierdził Wł. W. Bojarski – związany jest: „(…) z odwróceniem dotychczasowego sposobu pogłębiania wiedzy w wyniku analizy i rozdrabniania oraz ujawniania jedynie przyczyn sprawczych. To odwrócenie zmierza do poszerzenia wiedzy na skutek łącznego ujmowania różnych elementów, badania coraz szerszych i bogatszych całości oraz ujawniania wszystkich racji, przyczyn i celów danej rzeczy, stanu czy procesu. Droga od elementów do systemów ujawnia nowe właściwości i zależności, stwarza więc miejsce dla nowej wiedzy i nauki”.[33]
>>>>>>>>>>>>>strona 47 (definicja systemu)
Dla systemowego ujmowania rzeczywistości (R) szczególnie istotna jest konieczność uogólnionego, spójnego, jednolitego, uproszczonego, przejrzystego, a jednocześnie efektywnego jej przedstawiania. Taka konieczność wynika z faktu – jak powiedział F. Jacob, laureat nagrody Nobla w dziedzinie biologii molekularnej – iż: „(…) wymogiem umysłu ludzkiego jest posiadanie jednolitej i spójnej wizji świata. Brak jej wywołuje lęk i schizofrenię”.[34] Dalej ten sam autor podkreślił, iż: „ w historii nauki największe postępy zawdzięczamy bardzo często nowego typu uogólnieniom, umiejącym połączyć to, co dotychczas wydawało się tworzyć odrębne dziedziny”.[35] Uogólnienia takie niekoniecznie muszą opierać się na istniejących sposobach myślenia i osiągnięciach, bowiem jak w innym miejscu stwierdził F. Jacob: „żarówka elektryczna nie wywodzi się (…) od świecy, a silnik odrzutowy od silnika spalinowego”.[36]
Najważniejszymi operacjami systemowymi są: składanie prostych elementów wchodzących w skład systemu, w celu uzyskania złożonego jego zachowania oraz manipulacja odwrotna: badania złożonego systemu i jego rozłożenie na wzajemnie połączone ze sobą proste elementy.[37]
Systemem- za M. Mazurem – określać się będzie w tej pracy: „(…) zbiór elementów i zachodzących między nimi relacji”.[38] Elementami systemów są podsystemy składające się z fragmentów rzeczywistości, relacjami zaś sprzężenia (oddziaływania ) między nimi. Kiedy system jest elementem innego systemu nazywany jest podsystemem, natomiast gdy sam posiada podsystem to określany jest jako nadsysyem.[39] Najmniejszymi elementami systemu są „ drobne” elementy składowe. Aby system mógł być stabilny muszą zachodzić wśród jego elementów wzajemne sprzężenia zwrotne, gdyż osiągnięcie optymalnego sterowania możliwe jest tylko wtedy, gdy określony system kompensuje siebie i samoreguluje się.
>>>>>>>>>>>>>strona 48
Sprzężenie – jest to powiązanie między systemami polegające na wzajemnym oddziaływaniu między nimi. Sprzężenie, w którym jeden system oddziałuje na drugi określa się jako „ proste” (rys. 1 ), natomiast sprzężenie w którym dwa systemy oddziaływają na siebie wzajemnie określane jest jako „ zwrotne” (rys.2).

                                                             
Rys.1   Interpretacja graficzna sprzężenia prostego
                                 
 

Rys.2 Interpretacja graficzna sprzężenia zwrotnego.
 
 
Najczęściej rozważania dotyczą tylko jednego systemu, który zawsze jest małym fragmentem rzeczywistości (R). Wynika z tego, że określenie jednego systemu jest równoznaczne z podziałem całej rzeczywistości na co najmniej dwie części, czyli system rozpatrywany i oddziaływujący na niego system, który tworzy jego otoczenie. W każdym wydzielonym systemie wyodrębnia się określone, charakterystyczne dla niego „wejścia”, poprzez które oddziaływuje nań reszta rzeczywistości, jak również charakterystyczne dla niego „wyjścia”, którymi oddziaływuje on na swoje otoczenie. Na schematach systemowych, oddziaływanie reszty rzeczywistości zaznacza się jedynie za pomocą wektorów (por. rys. 3).
  
                                               
 
Rys.3 Interpretacja graficzna oznaczania oddziaływania rzeczywistości (R) na system i systemu na R.
>>>>>>>>>>>>>strona 49
 
Nie powinno się rozpatrywać działania któregokolwiek podsystemu, w oderwaniu od pozostałych podsystemów wchodzących w skład jego otoczenia. Najczęściej jest to zadanie trudne i wręcz niemożliwe. Problem ten – jak stwierdza W. W. Bojarski – rozwiązują techniki metodycznego podejścia systemowego, pozwalając na efektywne ujmowanie i przejrzyste przedstawianie wielkiej złożoności rzeczywistości, poprzez pomijanie nieistotnych podsystemów i powiązań, jak również ewentualne odcinanie słabych relacji, agregację elementów w większe podsystemy oraz hierarchizację elementów i powiązań.[40] 
Jednak nawet po dokonaniu takich operacji, należy stale pamiętać o oddziaływaniach pominiętych podsystemów i odciętych sprzężeń. Należy też stale pamiętać, że jakość działania dużego systemu, jest wprost proporcjonalna do jakości działania wchodzących w jego skład sprzężonych ze sobą podsystemów i odwrotnie, że jakość działania poszczególnych podsystemów uzależniona jest od jakości funkcjonowania całości ich nadsystemu.
Dla niniejszych rozważań bardzo istotne jest też cybernetyczne zagadnienie sterowania, które za M. Mazurem określa się tutaj jako: „(…) zachowanie systemu prowadzące do określonych zmian w innym systemie.[41] W związku z powyższym wyodrębnia się dwa rodzaje systemów o wzajemnych sprzężeniach zwrotnych, a mianowicie: system sterujący i system sterowany.
Szczególnie dużą zaletą metody systemowej jest możliwość ujęcia wszystkich rodzajów problemów w dwóch grupach, tj. w grupie problemów poznawczych i w grupie problemów decyzyjnych. Z pierwszą grupą ma się do czynienia wtedy, gdy chce się jak najwięcej dowiedzieć o danym systemie bez konieczności zmieniania go. Są to: a) eksploracja – poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „czy system istnienie?”; b) klasyfikacja – poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „z jakich elementów system się składa?”; c) eksplikacja - dotyczy wzajemnych relacji między elementami systemu - jest to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „co od czego zależy?”.
Kiedy znany jest już określony system i chce się go przekształcić w inny, pojawia się trzy rodzaje problemów decyzyjnych. Są to: a) postulacja – poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „jaki system ma powstać w jakim celu?”; b) optymalizacja – poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „jak doprowadzić do powstania systemu?”; c) realizacja – wiąże się z odpowiedzią na pytanie: „z czego osiągnąć nowy system?”.[42]
>>>>>>>>>>>>>strona 50
Z zagadnieniem sterowania wiąże się autonomiczność (samodzielność) systemu, zdolnego do możliwie długiego trwania w otoczeniu. Za M. Mazurem przyjęto tutaj, że system autonomicznym jest system mający zdolność sterowania oraz zdolność przeciwdziałania utracie zdolności sterowania.[43] System ten musi zatem zawierać, jako podsystemy, odpowiednie organy, a przede wszystkim: 1) efektory – do oddziaływania na otoczenie; 2) receptory – do pobierania informacji z otoczenia; 3) korelator – do przetwarzania i przechowywania informacji; 4) alimentatory – do pobierania energii z otoczenia; 5) akumulator – do przetwarzania i przechowywania energii; 6) homeostat – do przeciwdziałania niekontrolowanym przepływom informacji i energii, zmniejszających możność oddziaływania systemu na otoczenie.
Receptory oraz alimentatory jako wejścia i efektory jako wyjścia, to organy zapewniające styczność systemu autonomicznego z otoczeniem. Trzy pozostałe podsystemy są wewnętrznymi organami systemu autonomicznego.
System autonomiczny, w najprostszej postaci graficznej, można przedstawić jako układ, w którym oprócz sprzężeń z otoczeniem występują oddziaływania systemu na samego siebie (rys.3a ).
 
 
                                          
      
Rys. 3.a Najprostsza interpretacja graficzna systemu autonomicznego.
 
 
Dla niniejszych rozważań istotne jest również pojęcie systemu dynamicznego, przez który za W. W. Bojarskim rozumieć się będzie tutaj: (…) system rzeczy rozpatrywanych ze względu na ich wzajemne oddziaływanie. Jeżeli jedna rzecz wpływa na drugą w ten sposób, że wywołuje w niej jakieś zmiany (zdarzenia), to mówimy o oddziaływaniu jednej rzeczy na drugą. Jeśli i ta druga rzecz oddziaływuje na pierwszą, to mamy do czynienia z oddziaływaniem dwustronnym”.[44] W niniejszych rozważaniach taką rzeczą jest system lub element systemu, a oddziaływaniem sprzężenie proste lub sprzężenie zwrotne zachodzące między systemami lub ich elementami.
>>>>>>>>>>>>>strona 51
Każdy z podsystemów może być traktowany jako samodzielny system, którego powiązania z otoczeniem mogą być dowolnie rozszerzone. Może też być traktowany jako przetwornik pobierany z otoczenia m.in.: materiałów, surowców, energii i informacji w gotowe produkty, a zakres i rodzaj przetwarzania wyznaczony jest celem działania systemu.
Wyróżnia się dwa zasadnicze typy zachowania się systemów: zdeterminowany i probabilistyczny. W pierwszym z nich, określonemu stanowi wejścia przyporządkowany jest zawsze ten sam określony stan wyjścia, w drugim z nich, określonemu stanowi wejścia, są przyporządkowane różne stany wyjścia, zgodne z określonym rozkładem prawdopodobieństwa.
Każdy rozpatrywany system konkretny ma charakter względny, który wynika z dowolności przyjęci relacji i własności, według których system wydzielony jest z rzeczywistości. Z tego samego systemu można wyodrębnić odmienne podsystemy. Wydzielenie systemu z rzeczywistości, które jest typowym procesem modelowania, odbywa się zwykle w drodze abstrakcyjnej eliminacji. Wyabstrachowanie takie znaczenie zwiększa ostrość widzenia i oznaczenie podmiotu, pociąga jednak za sobą pomijanie reszty rzeczywistości, która na ogół nie brana jest już pod uwagę. Ogólna zasada wydzielania podsystemów, nadsystemów i elementów systemu, to wyróżnianie tego co jest najistotniejsze w kontekście rozpatrywanego problemu. Jednak, jak wskazuje W. W. Bojarski, ze względu świadomość ograniczonych możliwości intelektualnych, organizacyjnych i obliczeniowych, wydzielonych części nie powinno być zbyt dużo, najwyżej kilkanaście.[45]
Rozpatrywanie poszczególnych podsystemów rzeczywistości ułatwiają elementy metodologii systemowej, przedstawione m. in. w pracach: W. W. Bojarskiego,[46] Z. Martyniaka,[47] S.Ziemby,[48] M. Mazura[49] i M. Lubańskiego.[50]
>>>>>>>>>>>>>strona 52
O istocie metody systemowej bardo trafnie wypowiedział się S. Ziemba pisząc w swojej pracy, że: „(…) ogólna teoria systemów próbuje pomóc ludzkiemu umysłowi radzić sobie w świecie dla niego zbyt złożonym (…). Główne zadania specjalistów ogólnej teorii systemów polega na zmianie sposobu myślenia, a nie na publikowaniu wyników (…). Koncepcja teorii systemów oparta jest na idei całościowej, dotyczącej znaczenia pojęcia całości (…). Metodyka tradycyjna opierała się na badaniach empirycznych, mających na celu odwzorowanie realnej rzeczywistości badanego systemu. Metodyka nowoczesna kładzie główny akcent na „ odmaterializowanie” badanego systemu. Polega to na jego strukturze funkcjonalnej. W miejsce konwencjonalnego pytania: jak funkcjonuje system, pojawia się pytanie naczelne: czemu służy system. Aby odpowiedzieć na to ostanie pytanie, trzeba wyjść poza system, rozpoznać środowisko zewnętrzne i określić potrzeby elementów tego środowiska, zdefiniować funkcję zewnętrzną systemu i na tej podstawie kreować jego strukturę materialną. (…). Dwie rzeczy są organicznie związane z pojęciem i zachowaniem się systemów: struktura i środowisko zewnętrzne. Każdy system wyróżnia się specyficznym charakterem współdziałania ze środowiskiem. Środowisko zewnętrzne ma wielkie znaczenie dla funkcjonowania i rozwoju systemu jednolitego. Z drugiej strony nie ma materii bez struktury. Struktura integruje właśnie części, wiąże je niekiedy z różnymi sprzecznymi tendencjami, nadaje im pewną ogólność, systemowość (właśnie!), powoduje powstanie nowych jakości systemowych. Szczególnie wielkie znaczenie ma dla zachowania się i funkcjonowania systemu, względna samodzielność i trwałość struktury”.[51]
>>>>>>>>>>>>>strona 53
Dla pełniejszej charakterystyki systemowego ujmowania rzeczywistości i jej elementów, trzeba dokonać jeszcze – za M. Mazurem – krótkiego przedstawienia rygorów i zalet metody systemowej.[52] Rygory tej metody to głównie ścisłość, niezmienność, zupełność, rozłączność i funkcjonalność.
Ścisłość polega na tym, że system musi być – choćby ogólnie, ale nie ogólnikowo – określony, aby było wiadomo co do niego należy a co nie. Niezmienność wskazuje, że jest niedopuszczalne żeby jakieś elementy były czasem traktowane jako należące do systemu, czasem zaś jako nie należące; określenie systemu powinno być niezmienne w całym toku rozważań. Zupełność oznacza, że system nie może zawierać elementów nie należących do żadnego z jego podsystemów, czyli że podział systemu na podsystemy musi być zupełny. Rozłączność polega na tym, że przynależność określonych elementów do jednego systemu jest równoznaczna z tym, że nie należą na pewno do jakiegokolwiek innego systemu. Funkcjonalność wiąże się z faktem, iż systemy powinny być wyodrębniane nie za względu na oddzielność przestrzenną, ale ze względu na spełniane funkcje (cele, zadania).
 
Metoda systemowa ma wiele zalet. Jedną z nich jest możliwość rozpatrywania systemu w abstrahowaniu od tworzywa, z którego jest wykonany, przy skoncentrowaniu się na samym jego działaniu ukierunkowanym na osiągniecie wyznaczonego celu (M. Mazur stwierdził, że w gruncie rzeczy to właśnie różnice tworzyw spowodowały wyodrębnienie się szeregu różnych monodyscyplin).[53] Inną zaletą jest uniemożliwienie dowolności interpretacyjnej w toku rozwiązywania problemu, choć swoboda taka istnieje, ale tylko w początkowym etapie stawiania założeń. Kolejną zaletą jest umożliwienie rozwiązania problemów dotyczących tzw. systemów wielkich, składających się z dużej ilości elementów jak np. systemów funkcjonowania ogromnych instytucji, czy społeczeństw.[54] 
Jeszcze inną zaletą jest niezwykła jasność, wynikająca z możliwości dzielenia rzeczywistości na niewiele dużych systemów o wyraźnych oddziaływaniach i transformacjach. Do zalet metody systemowej zaliczyć należy również przejrzystość, wynikającą z możliwości stosowania schematów graficznych, dających się rozpatrywać w całości lub w dowolnej kolejności szczegółów. Z zaletą tą wiąże się inna wartościowa przypadłość, a mianowicie zwięzłość, polegająca na tym, że często treść wymagającą wielostronnych opisów można przedstawić za pomocą schematu narysowanego na jednej stronie. Bardzo istotna zaletą metody systemowej, jest możliwość logicznego sprowadzenia działań skomplikowanej rzeczywistości, do optymalnie ogólnych modeli funkcjonalnych, możliwych do przyswojenia przez każdego niemal człowieka.
>>>>>>>>>>>>>strona 54
Na temat zalet i konieczności stosowania nauk systemowych bardzo interesująco wypowiedział się, cytowany już wcześniej, E. Laszlo. Stwierdził on m.in., że: „jeżeli mamy zrozumieć czym jesteśmy my sami oraz otaczające nas społeczeństwo i świat przyrody, to tworzenie ogólnej teorii systemów staje się koniecznością. Nauki systemowe pojawiają się wszędzie, gdyż zorganizowane całości wykrywane są przez naukę współczesną w najrozmaitszych badanych przez nią dziedzinach. Teorie systemowe znajdują zastosowanie w niemal wszystkich gałęziach nauk przyrodniczych i społecznych, a wysuwają się również na czoło w naukach humanistycznych (…). W naukach nowego typu, stanowiących czołówkę współczesnych badań, postępuje się w sposób elastyczny. Podejście systemowe nie każe naukowcowi ograniczać badań do jednego tylko zbioru relacji; pozwala mu przechodzić z poziomu na poziom, odpowiednio do zmiany zainteresowań badawczych. Metoda systemowa pozwala ujmować jako system komórkę lub atom, a także poszczególne narządy, organizm, rodzinę, społeczność, naród, gospodarkę, ekologię, nawet biosferę. Coś co oglądane z jednej perspektywy widzimy jako system z innego punktu widzenia staje się subsystemem. Jednakże każdy system ujmowany jest zawsze jako zintegrowana całość, złożona z części składowych, nigdy zaś jako mechanistycznych agregat części, pozostających w dających się wyodrębnić związkach przyczynowych”.[55] (…) Patrzenie systemowe polega na ujmowaniu świata w kategoriach układów zintegrowanych relacji. Stanowi kolejną fazę, następującą po atomizmie, mechanicyzmie i rozczłonkowanej specjalizacji.[56]
 
 
II.3.3. ZNACZENIE KSZTAŁCENIA LUDZI DLA FUNKCJONOWANIA ŚWIATA
 
Rozpoczynając od najszerszych uogólnień można powiedzieć, że wszechświat jest systemem dynamicznym.[57] Wszystkie bowiem w nim zmiany, są wynikiem określonych wewnątrz niego oddziaływań. W związku z powyższym, funkcjonowanie wszechświata traktuje się tutaj jako system działania rzeczywistości (R) w ogóle.
>>>>>>>>>>>>>strona 55
Z punktu niniejszych zainteresowań, w składzie tego największego systemu wyodrębniono dwa podstawowe podsystemy ( por. rys. 4 ), są to:
 

 
Rys. 4. Struktura systemu kształcenia instytucjonalnego na tle działania rzeczywistości (R).
>>>>>>>>>>>>>strona 56
1)     System działania społeczeństwa, jako system wszelkich działań dokonywanych przez wszystkich, żyjących na naszej planecie, ludzi. Na przykład takich działań jak m. in.: poruszanie się, uprawianie ziemi, prowadzenie wojny, rozszczepienie atomu, penetracja kosmosu i głębi ziemi, praca zawodowa lub samokształcenie.
2)     System innych działań R – to potężny system pozostałych działań rzeczywistości, nie reprezentowanych przez ludzi. Przykładami takich, zresztą nie zawsze uświadomionych, jak też nie zawsze pożądanych działań, mogą być m. in.: promieniowanie kosmiczne, opady atmosferyczne, ruchy planet, świecenie gwiazd, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów przyciąganie ziemskie i przemijanie czasu.
Wszystkie działania poszczególnych ludzi są z reguły mniej lub bardziej celowe i wywołujące w otoczeniu określone zmiany. Z punktu widzenia istnienia i przetrwania organizmu społecznego istotne jest, aby zmiany te były dla niego pozytywne.
Społeczność ludzka to dynamiczny i szczególnie autonomiczny system. Dynamiczny, ponieważ jego stałą cechą jest działanie. Szczególnie autonomiczny, gdyż oprócz najwyższego – z wszystkich nam znanych – stopnia inteligencji swoich członków, ma on największą zdolność sterowania sobą i otoczeniem oraz świadomość, że aby mógł trwać i działać, musi sam zdobywać potrzebne informacje i energię, racjonalnie z nich korzystać, jak również ma świadomość, że powinien przewidywać konsekwencje swoich działań. Bowiem jak wspomniano już (rozdz. II.3.1.), każde działanie społeczności ludzkiej jest w pewnym sensie egocentryczne, zmierzające do wygodniejszego i ciekawszego życia, często jednak prowadzące do różnego rodzaju zaburzeń, a w konsekwencji do mniejszych lub większych chorób własnego organizmu, aż do prawdopodobnego samounicestwienia włącznie.
>>>>>>>>>>>>>strona 57 (niebezpieczne grupy społeczne)
*
Na organizm społeczny składa się już około pięciu miliardów pojedynczych ludzkich jednostek, z których każda jest pewną indywidualnością w wyglądzie, myśleniu i działaniu. Część tych ludzi, nie bacząc na negatywne tego konsekwencje dla innych osób, kieruje się wyłącznie egocentrycznymi celami działania. Podobnie funkcjonuje inna część, podejmująca określone zadania o pozytywnym znaczeniu tylko dla określonych grup społecznych. Jest jednak również cześć społeczeństwa (wśród niej prawdziwi humaniści), które kieruje się w działaniu celami wspólnymi dla wszystkich jednostek.
Najbardziej niebezpieczna dla pożądanego działania systemu społecznego, jest część ludzkości podejmująca cele działania tylko dla korzyści własnych lub dla dobra określonych grup społecznych, np.: dla dobra ludzi rządzących krajem lub zakładem pracy, czy dla dobra określonej religii, rasy czy partii politycznej, bez liczenia się z ewentualnymi stratami pozostałych członków społeczeństwa.
Optymalna dla interesów istnienia i przetrwania organizmu ludzkości, jest część ludzi odnajdująca swoje subiektywne cele i sposoby działania w celach zbieżnych z jego interesami. To właśnie ta, na szczęście stale odnawiająca się grupa, pozwala funkcjonować nadal wciąż niezbyt zdrowemu – z uwagi na istnienie innych grup – organizmowi systemu społecznego. W jej skład, podobnie jak w skład pozostałych grup, wchodzą przedstawiciele wszystkich dziedzin życia, wszystkich ras i państw oraz wszystkich stanowisk społecznych. Są tam m.in.: wybitni naukowcy, studenci i przeciętni ludzie, dyrektorzy wszelkich przedsiębiorstw i członkowie związków zawodowych, pisarze i poeci, prezydenci państw i ambasadorowie. To przykładowe wyliczenie wskazuje, że o właściwym funkcjonowaniu człowieka w społeczeństwie decydują głównie jego wiedza, postawy emocjonalne, naczelne wartości, sprawności, umiejętności, zdolności, cele i sposoby działania, a nie stanowisko, wykształcenie uniwersyteckie, rodzaj wykonanej pracy lub posiadany majątek.
*
>>>>>>>>>>>>>strona 58
Na podstawie tych ogólnych rozważań oraz analiz podobnych do nich opracowań, można powiedzieć, że o kierunku rozwoju Ziemi zdecyduje dalsze funkcjonowanie jej ludzkiego organizmu. Życie na Ziemi nie będzie funkcjonowało prawidłowo, lecz wręcz w sposób prowadzący do wewnętrznej dezintegracji, jeżeli będzie zdominowane rabunkową społecznie działalnością osób działających tylko dla korzyści własnych lub korzyści określonych grup społecznych. Będzie działać sprawnie i optymalniej, gdy ilość osób odnajdujących swoje własne cele działania, własny sens życia i nawet egocentryczne korzyści w celach służących pozytywnie wszystkim ludziom, przeważać będzie nad ilością pozostałych osób. Z prostego rachunku wynika, że system społecznego działania stworzonej i tworzonej przez ludzkość rzeczywistości, to suma wszystkich działań poszczególnych ludzi.
Dlatego też w interesie konstruktywnego istnienia i przetrwania całego organizmu społecznego, jest stałe zwiększenie ilości osób reprezentujących pożądany społecznie rodzaj działania, z zarazem maksymalne zmniejszenie liczby osób działających inaczej. Zatem głównym celem funkcjonowania harmonijnego systemu działania społeczeństwa powinno być przede wszystkim pożądane jego interesom stałe kształtowanie u poszczególnych ludzi, nie tylko różnorodnych sprawności, ale i odpowiedniej, operatywnej wiedzy, właściwych postaw emocjonalnych wobec siebie i wszystkich innych osób, kompleksowego myślenia oraz elastycznego działania. Inne cele pożądanego działania tego systemu, wydają się być konsekwencją realizacji powyższego.
Można zatem – z punktu niniejszych rozważań – w składzie systemu działania społeczeństwa wyodrębnić dwa podstawowe podsystemy ( por. rys. 4 ):
1)     System kształcenia, czyli system działań edukacyjnych ludzi. Oczywiście chodzi tutaj o kształcenie, w wyniku którego poszczególni ludzie funkcjonowaliby w sposób społecznie konstruktywny, a co najmniej nie destruktywny. Pojęcie „ kształcenie” utożsamia się tutaj z pojęciem „edukacji” i rozumie je w sposób bardziej szeroki. Dotyczy ono bowiem całożyciowego oddziaływania na: poziom wiedzy, postawy emocjonalne, naczelne wartości, sprawności, umiejętności i realizowane cele człowieka. Zawierają się w nim m.in. takie pojęcia jak: wychowanie, nauczanie, uczenie się, poradnictwo, samokształcenie i samowychowanie. Zasadność takiego ujęcia wyjaśniona zostanie w treści dalszej części pracy.
>>>>>>>>>>>>>strona 59
2)     System innych działań społeczeństwa. Tutaj mieszczą się wszystkie inne niż kształceniowe, działania prezentowane przez różnej wielkości grupy i poszczególne osoby, np. funkcjonowanie ludzi w określonym państwie, przedsiębiorstwie produkcyjnym, gospodarstwie rolnym lub w czasie wolnym.
Uznano jednak wcześniej, że funkcjonowanie drugiego systemu jest wprost
proporcjonalnie uwarunkowane działaniem pierwszego z nich i że w interesie
optymalnego rozwoju drugiego, jest właściwe społecznie funkcjonowanie
pierwszego.
 
Dlatego przyjmuje się, że system właściwego kształcenia ludzi, jest podstawowym podsystemem systemu prawidłowego działania społeczeństwa i rzeczywistości w ogóle. Nie jest to żadne nowe odkrycie, chociaż może ustanowione inną drogą i w inny sposób wypowiedziane. Podobne sformułowania spotkać można już w słowach greckiego prawodawcy Solona i chińskiego filozofa Konfucjusza, czyli już w starożytności. Można je odnaleźć również w tysiącach wypowiedzi sformułowanych przez przedstawicieli nauk społecznych. Szczególną uwagę przywiązują dzisiaj do takiego ujęcia, przedstawiciele edukacji ustawicznej z UNESCO na czele.
Mówi się w tych pracach, o konieczności całożyciowego kształcenia człowieka i konsekwencjach tego działania dla całego systemu społecznego. Wciąż poszukuje się optymalnego modelu edukacji ustawicznej, która obejmowałaby całożyciowe funkcjonowanie kształceniowe każdego człowieka, a zarazem ciągłe działanie w tym kierunku całego społeczeństwa a szczególnie odpowiednich instytucji.[58]
Idealnym rozwiązaniem byłoby tutaj, wprowadzona w okresie międzywojennym przez F. Znanieckiego, koncepcja społeczeństwa wychowującego, jako zwartego systemu działania wywierającego ciągły wpływ na kształtowanie osobowości ogółu obywateli, głównie młodych ludzi, prowadzonego przez poszczególne osoby, mniejsze i większe grupy społeczne oraz wszelkie instytucje i inne formy życia zbiorowego.[59] Obserwacje i badania rzeczywistości wskazują jednak na fakt, że ukonstytuowanie takiego społeczeństwa jest wciąż wizją dalekiej przyszłości. Na drodze do jego osiągnięcia stoi jeszcze wiele przeszkód. Pisali o tym w swoich pracach m. in. B. Suchodolski[60] i Cz. Kupisiewicz.[61]
>>>>>>>>>>>>>strona 60
Dlatego też przed zrealizowaniem, jeszcze długo nieosiągalnego w pełni społeczeństwa wychowującego, nie można pozwolić sobie na świadome kształtowanie ludzi poza systemem działań prowadzonych przez różnorodne instytucje. Nawet przeciwnicy szkoły, tacy jak I. Illich,[62] P. Goodman[63] i E. Reimer,[64] przywiązywali znaczna rolę do kształcenia w innych instytucjach i placówkach, głównie oświatowo-wychowawczych, tworzących wspólnie “ sieć edukacyjną” obejmująca m.in.: kina, muzea, zakłady pracy, szpitale, biblioteki publiczne, stowarzyszenia i kluby.
Z uwagi na powyższe względy, w systemie działania kształcącego ludzi, czyli w systemie kształcenia można wyodrębnić dwa, wzajemnie sprzężone ze sobą, podsystemy (por. rys. 4 ):
1)     System kształcenia instytucjonalnego, czyli zorganizowanych, skoordynowanych, uzupełniających się wzajemnie działań kształceniowych zarówno pojedynczych osób, jak również mniejszych lub większych grup ludzi, działań związanych z określonymi instytucjami oświatowymi (w tym również kulturalnymi) i poza oświatowymi.
2)     System kształcenia nieinstytucjonalnego, czyli działań kształceniowych wszystkich ludzi poza instytucjami. Może to być np. oddziaływanie nieznajomego współpasażera w pociągu czy nieformalnej grupy społecznej np. bandy złodziei.
 
Zatem, jak przyjęto wcześniej, w dzisiejszych czasach decydująca rola, dla całości systemu kształcenia ludzi, przypada nadal systemowi kształcenia instytucjonalnego. Powinien on jednaj prezentować, nastawione na rozwój indywidualności inspiracyjne, autorytatywne, zwarte, elastyczne i sprawne działanie, co najmniej neutralizujące negatywne wpływy pojawiające się nierzadko w kształceniu pozainstytucjonalnym. Może to osiągać jedynie poprzez optymalną integrację działań (wzajemne sprzężenia zwrotne wszystkich swoich podsystemów) ukierunkowanych na realizację kilku celów głównych składających się na wspólny cel nadrzędny, którym jest stałe kształtowanie właściwe funkcjonującego społecznie człowieka.
>>>>>>>>>>>>>strona 61
Dopiero właściwie działający system kształcenia instytucjonalnego, atrakcyjnego dla podmiotu i pożądany przez niego, po pewnym czasie najprawdopodobniej doprowadzi do uformowania się pożądanego systemu kształcenia pozainstytucjonalnego, a w odległej konsekwencji do optymalnego funkcjonowania całego systemu społecznego i zależnego od niego systemu działania ludzkości w ogóle.
Można zatem dokonać dość dużego uproszczenia w dalszych rozważaniach i powiedzieć, że dla pożądanego funkcjonowania sytemu społecznego najistotniejszą rolę odgrywa właściwe funkcjonowanie ludzi, które można osiągnąć poprzez odpowiednie działanie systemu kształcenia instytucjonalnego. W związku z powyższym, pamiętając o znaczeniu systemów: pozakształceniowych działań społeczeństwa i nieinstytucjonalnych działań kształcących, pozostawia się, dla uproszczenia dalszych rozważań, tylko system kształcenia instytucjonalnego, jako system działań kształcących prowadzonych przez różnorodne instytucje oświatowe i pozaświatowe.
Z punktu widzenia ciągłości sprawnego działania ludzkości i ciągłości sprawnego działania pojedynczego człowieka, istotne jest, aby kształcenie dotyczyło całego ich istnienia. Wiąże się z tym konieczność poszukiwania, a następnie wdrażania, optymalnie funkcjonującego, ze względu na interesy wszystkich ludzi, organizmu ( systemu, modeli ) kształcenia permanentnego, w którym – jak powiedziano wyżej – szczególną rolę odgrywałby odpowiedni system kształcących działań reprezentowanych przez różnorodne instytucje. Chodzi tutaj o funkcjonujący w sposób ciągły system edukacji, sprawnie i elastycznie dostosowujący się do stałego postępu świata, działający w celu kształcenia człowieka funkcjonującego w sposób pożądany zarówno ze względu na interesy swoje, wszystkich innych ludzi, jak i otaczającej go rzeczywistości (R) w ogóle.
>>>>>>>>>>>>>strona 62
Właśnie zagadnienie wdrożenia do życia ustawiczności kształcenia, jest podstawowym problemem osób zajmujących się edukacja permanentną. Jednak jak wskazują rozważania i badania przedstawicieli wszystkich nauk społecznych, żaden system instytucjonalny nie jest w stanie, przez bezpośrednie oddziaływanie, kształcić człowieka przez całe życie. Każdy jednak, z tych systemów, może wspomagać samodzielną inwencję i działalność podmiotów w tym kierunku.
W związku z powyższym, można wyodrębnić dwie podstawowe równie ważne funkcje edukacji ustawicznej: funkcję wdrażającą do samodzielnego, pożądanego przez jednostkę i społeczeństwo, działania ( w tym również kształcenia ) i funkcję wspomagającą to mniej lub bardziej samodzielne działanie.
Funkcja wdrażająca, odgrywa wiodącą rolę w życiu człowieka do momentu podjęcia pracy zawodowej lub studiów. Dotyczy przede wszystkim funkcjonowania systemu instytucji oświatowych oddziaływujących na podmiot bezpośrednio, czyli głównie: rodziny, przedszkola, szkoły podstawowej i ponadpodstawowej. Na temat wdrażania do samokształcenia, bardzo interesująco i inspirująco wypowiedział się w swojej pracy J. Półturzycki.[65]
Funkcja wspomagająca, wysuwa się na plan pierwszy w okresie dorosłości, a dotyczy głównie funkcjonowania: Uczelni, miejsca pracy (np. fabryki, spółdzielni) i instytucji oddziaływujących na człowieka pośrednio, czyli tych, od których w danym momencie życia nie jest bezpośrednio uzależniony.
W konsekwencji powyższego, dla uproszczenia języka tej pracy, dokona się podziału życia człowieka na dwa podstawowe okresy, które oddziela od siebie moment podjęcia przez niego pracy zawodowej lub studiów. Pierwszy z nich nazywany będzie okresem szkolnym, drugi okresem dorosłości . Na pewno można długo polemizować, czy punkt oddzielający te okresy jest słuszny czy nie, ale również pewne jest, że dla całości niniejszych rozważań dokonanie powyższej dychotomii było koniecznością. Przyczyną tego jest fakt, że przecież to właśnie właściwe funkcjonowanie człowieka dorosłego, jest najistotniejszym celem stałego działania systemu edukacji permanentnej. Przecież to właśnie on poprzez pełnienie odpowiedzialnych ról społecznych, posiadając mniejszą lub większą władzę, jest podstawowym narzędziem całego systemu działania społeczeństwa, zmieniającego wciąż otaczającą rzeczywistość. To on jest m. in.: prezydentem, kierownikiem zakładu, sędzią, pracownikiem nauki, osobą kompetentną, kierowcą autobusu, dziennikarzem, krytykiem, krytycznym podwładnym, nauczycielem, wychowawcą i ojcem.
>>>>>>>>>>>>>strona 63
W dalszej części pracy, środek ciężkości przesunie się na rozważania, właśnie o optymalnym społecznie funkcjonowaniu człowieka dorosłego. Wynika to z trzech podstawowych przyczyn. Pierwszą z nich jest fakt, że aby określić jak ma właściwie działać (wdrażać i wspomagać) system edukacji permanentnej w stosunku do człowieka w szkolnym okresie życia, jak i w późniejszym czasie, należy znać odpowiedź na pytanie: jakie cechy powinien mieć człowiek dorosły i jak powinien w ich zakresie funkcjonować, aby jego system działań własnych był zgodny z obiektywnymi potrzebami systemu działania społeczeństwa. Drugą przyczyną, jest ograniczona objętość niniejszej pracy. Trzecią, moje zainteresowania związane głównie z funkcjonowaniem człowieka dorosłego.
 
Na podstawie wszystkich przeanalizowanych koncepcji i badań dotyczących zagadnień edukacji permanentnej, jak również w oparciu o dotychczasowe rozważania, dokona się teraz próby uporządkowania różnorodnych teorii do najistotniejszych – z niniejszego punktu widzenia – ogólników. Traktując kształcenie permanentne nadal jako pewnego rodzaju ideę, do której stale się zbliżamy, dokona się próby sprowadzenia go do działającego w sposób celowy i racjonalny, autonomicznego i dynamicznego systemu. Można już sprecyzować, pierwszą w niniejszych rozważaniach, najogólniejszą definicję i stwierdzić, że edukacja ustawiczna to system ciągłych, optymalnie sprzężonych ze sobą, kształcących oddziaływań społecznych, prowadzonych głównie przez różnorodne instytucje oświatowe w celu wdrożenia człowieka do całożyciowego, pożądanego społecznie funkcjonowania, w tym również samokształcenia, jak również w celu wspomagania go w mniej lub bardziej samodzielnym kontynuowaniu takiego działania. W zakresie tak rozumianego pojęcia edukacji ustawicznej, mieści się również system mniej lub bardziej samodzielnych całożyciowych samokształceniowych działań samego podmiotu, ukierunkowanych na realizację własnych celów w celach i w sposobach pożądanych społecznie.
>>>>>>>>>>>>>strona 64
Podsumowując całość dotychczasowych rozważań można też powiedzieć, że i z punktu systemowego ujmowania rzeczywistości i z punktu widzenia teoretyków i praktyków zajmujących się kształceniem, edukacja permanentna jest koniecznym działaniem dla właściwego funkcjonowania systemu społecznego. Niemal pewne jest, że jej nieprawidłowe funkcjonowanie wpływa i wpływać będzie nadal w sposób negatywny na działanie wszystkich ludzi, a w konsekwencji i otaczającego nas świata. Bowiem natura, w obronie swoich odwiecznych praw, podobnie jak zrobiła to z nie umiejącymi współżyć z przyrodą cywilizacjami Khmerów, Majów czy północno-zachodnich Indii, może unicestwić ludzkość na zawsze. Tylko właściwe, systemowe, logiczne, sprawne, satysfakcjonujące, uwzględniające interesy jednostki i pozostałej rzeczywistości w ogóle, pozbawione jałowości całożyciowe kształcenie ( w tym również samorealizacja i samokształcenie ) ludzi może temu zapobiec.
 
 


[1] J. Kozielecki; Koncepcje psychologiczne człowieka. Warszawa 1976, PWN, s. 125.
[2] E. F. Schumacher: Technika z ludzką twarzą. W: Polska 2000. Przegląd zagranicznej literatury Prognostycznej. Nr 3 (I). Wrocław 1976, Ossolineum, s. 109.
[3] Por. Domestic and Word Trends Affecting the Future of Aviation 1980 – 2000. W: Problemy nauki i techniki a rozwój gospodarczy, nr 2 ( 58 ), Warszawa 1977, PAP.
[4] Por. E. Laszlo: Systemowy obraz…, s.28
[5] W. Szolginia: Geniusze szczęśliwi geniusze nieszczęśliwi. Warszawa 1987, Wyd. ALFA.
[6] K. Szymborski: Oblicza nauki. Warszawa 1986, Iskry..
[7] J. Dorst: Siła życia. Warszawa 1987, PiW.
[8] J. Semkow: Ekonomia a ekologia. Warszawa 1989, PWN.
[9] W. V. Quinn: Granice wiedzy i inne eseje filozoficzne. Warszawa 1986, PIW, s. 104.
[10] J. Dorst: Siła…, s. 158.
[11] E. Berezowski (red.): Problemy modelowania procesów dydaktycznych. Warszawa 1978, PWN.
[12] Wł. W. Bojarski: Podstawy…
[13] Wł. Findeisen (red.): Analiza systemowa – podstawy i metodologia. Warszawa 1985, PWN.
[14] M. Mazur: Cybernetyka i charakter…
[15] E. Laszlo: Systemowy…
[16] J. Kossecki: Cybernetyka społeczna. Warszawa 1975, PWN.
[17] W. R. Ashby: Wstęp do cybernetyki. Warszawa 1963, PWN.
[18] G. Meyer: Cybernetyka a proces nauczania. Warszawa 1969, PZWS.
[19] N. Wiener: Cybernetyka a społeczeństwo. Warszawa 1961, KiW.
[20] B. W. Birukow, J. S. Geller: Cybernetyka w naukach humanistycznych. Wrocław 1983, Ossolineum.
[21] M. Heller, M. Lubański, Sz. W. Ślaga: Zagadnienia filozoficzne współczesnej nauki. Wstęp do filozofii Przyrody. Warszawa 1980, Akademia Teologii Katolickiej.
[22] R. N. Bulatović: Kilka refleksji…
[23] Cz. Maziarz: Teoretyczna fizjonomia andragogiki. „ Oświata Dorosłych” 1986 nr 1.
[24] Wł. W. Bojarski: Podstawy…, s. 273-274.
[25] J. Rudniański: Wstęp. W. Sposoby istnienia, działanie wobec siebie i innych, pod red. J. Rodniańskiego i K. Murawskiego. Warszawa 1988, PIW, s. 6.
[26] M. Mazur: Cybernetyka…, s. 30.
[27] W. W. Bojarski: Podstawy…, s. 173-179.
[28] Por. J. Kozielecki: Koncepcje…, s. 7.
[29] T. Lewowicki: Aspiracje dzieci i młodzieży. Warszawa 1987, PWN, s. 162.
[30] L. von Bertalanffy: Historia rozwoju i status ogólnej teorii systemów. W: Ogólna teoria systemów, pod red. G.J. Klira. Warszawa 1976, WNT, s. 42.
[31] E. Laszlo: Systemowe obrazy…, s. 38.
[32] Por. m. in. S. Ziemba, W. Jarominek, S. Staniszewski: Problemy teorii systemów. Wrocław 1980, Ossolineum, s. 10 i nast.
[33] W. W. Bojarski: Podstawy…, s. 288.
[34] F. Jacob: Gra możliwości. Warszawa 1987, PIW, s. 25.
[35] Tamże…, s. 26-27.
[36] Tamże…, s. 55.
[37] Por. S. Ziemba, W. Jarominek, S. Staniszewski: Problemy…, s. 15.
[38] M. Mazur: Cybernetyka…, s. 45.
[39] Por. tamże…
[40] Por. Wł. W. Bojarski: Podstawy…, s. 64, 92, 290, i in.
[41] M. Mazur: Cybernetyka…, s. 107.
[42] Por. tamże…, s. 99 i nast.
[43] Por. tamże…, s. 163.
[44] W. W. Bojarski: Podstawy…, s. 104.
[45] Por. tamże…, s. 92, 93, 292 i in.
[46] Tamże…, s. 289 i nast.
[47] Z. Martyniak: W sprawie podjęcia systemowego w formowaniu i rozwiązywania zadań. „ Prakseologia” 1980, nr 1.
[48] S. Ziemba: Inżynieria systemów. W: Problemy teorii systemów…, s. 10 i nast.
[49] M. Mazur: Cybernetyka…, s. 47 i nast.
[50] M. Lubański: Filozoficzne zagadnienia teorii systemów. W: Zagadnienia filozoficzne…, s. 47 i nast.
[51] S. Ziemba: Inżynieria…, s. 22-23.
[52] Por. M. Mazur: Cybernetyka…; Pojęcie systemu i rygory jego stosowania. „ Postępy Cybernetyki” 1987 (10) 2.
[53] Por. M. Mazur: Cybernetyka…, s. 12.
[54] Por. J. Kossecki: Cybernetyka…; N. Wiener: Cybernetyka…
[55] E. Laszlo: Systemowy…, s. 38, 39.
[56] Tamże…, s. 40.
[57] Por. W. W. Bojarski: Podstawy…, s. 104.
[58] Por. m. in. A. Cieślak: Rozwój…; J. Półturzycki: Tendencje…; M. Debesse, G. Mialaret (red.): Rozprawy o wychowaniu. T.I i II. Warszawa 1988, PWN.
[59] Por. F. Znaniecki: Socjologia wychowania. T. I. Wychowujące społeczeństwo. Warszawa 1928.
[60] B. Suchodolski: Wychowanie i strategia…, s. 324 i nast.
[61] Cz. Kupisiewicz: Paradygmaty i wizje…, s. 220 i nast.
[62] I. Illich: Społeczeństwo bez szkoły. Warszawa 1976, PIW.
[63] P. Goodman: Compulsory Miseducation. New York 1962, Random Hause.
[64] E. Reimer: School is Dead. Alternatives in Education. An Indictment of the System and Strategy of Revolution. New York 1972, Doubleday and Co, lnc. Anchor Books Edition.
[65] J. Półturzycki: Wdrażanie…
S.Scisłowicz
Odwiedziny od 30 października 2008: ---> Licznik => Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=