Scisłowicz Sylwester - strona na załączniki

Dylematy moralne nauczyciela

>>>>>>>>>>>>>strona 215   (zielonym kolorem oznaczone są oryginalne numery stron w publikacji)


 Sylwester Scisłowicz

Dylematy moralne nauczyciela*

Jeśli myślisz rok naprzód - zasiej ziarno;
jeśli myślisz dziesięć lat naprzód- zasiej drzewo;
lecz jeśli myślisz sto lat naprzód – ucz ludzi.
Konfucjusz

            Dyskusje na tematy związane z powinnościami, w tym z dylematami moralnymi w profesji nauczyciela, trwają już tak długo jak dzieje tego zawodu i jego odwieczna misja.  Zwraca uwagę fakt, że w Polsce również, mimo obecności ludzkości już w drugiej dekadzie XXI wieku, nie ma dostosowanego do potrzeb współczesności jasnego, spójnego wewnętrznie kodeksu etyki nauczycielskiej. W niektórych szkołach wciąż obowiązują anachroniczne zasady etyczne wynikające z lakonicznych zapisów Karty Nauczyciela[1], a także mało wyraziste ogólnospołeczne normy moralne, oparte na posłuszeństwie wobec odgórnie spisanych reguł. Te zasady i normy są ogólnikowe, niejasne, niedostatecznie precyzyjne, a na dodatek bywają nierzadko sprzeczne, nie tylko z prawami podmiotów do indywidualnego, zgodnego z własnymi możliwościami i niemożnościami, progresywnego, transgresyjnego rozwoju, ale i ze zdrowym rozsądkiem. Jedną z najważniejszych przyczyn tego stanu rzeczy, może być niewątpliwie występująca w nich wewnętrzna niespójność, brak kompatybilności, czasem wręcz wzajemne negowanie się następujących po sobie oczekiwań.

>>>>>>>>>>>>>strona 216

W konsekwencji, aby zrealizować jedne z nich, trzeba „naginać” lub „łamać” inne.

            Celem niniejszej publikacji, eseju, niesystemowego szkicu, jest zasygnalizowanie, niektórych tylko, wybranych dylematów moralnych nauczycieli. Nie jest nim dawanie jakichkolwiek rad jak ich powstawaniu zapobiec. Nie jest też zamierzonym celem tego głosu wywoływanie u jego odbiorcy smutku, przygnębienia, poczucia absurdu i bezsensu. Intencją, czasem zbyt przesadnych, pesymistycznych, wręcz karykaturalnych przykładów i pytań tutaj zawartych, jest konstruktywne wzburzenie (obudzenie) odbiorcy. Być może będzie nim aktualny lub przyszły decydent, który także dostrzega niedoskonałe systemowo działanie niektórych struktur systemu oświaty, przejawiające się m.in. w opisanych tutaj faktach. Ktoś, kto rozpocznie proces przywracania zawodowi nauczyciela jego kulturotwórczej, przejawiającej się w dużej autonomii i odpowiedzialności przed sobą i własnym sumieniem pożądanej społecznie, odwiecznej rangi i znaczenia.  Wypowiedź powstała w oparciu o trzy główne źródła. Pierwszym były wypowiedzi dziesięciu nauczycieli, praktykujących od dwudziestu do trzydziestu trzech lat, drugim własne trzydziestokilkuletnie pedagogiczne doświadczenia autora, trzecim, odpowiednia literatura specjalistyczna.

            W każdych czasach, zgodnie z ich realiami, stawia się określone wymagania moralne pracownikom wszystkich zawodów. Jednak wyjątkowo wysokie oczekiwania adresowane są wobec przedstawicieli profesji związanych z bezpośrednią pracą z ludźmi. Swoje, wciąż uaktualniane, proste w odbiorze i niezbyt obszerne deontologie posiadają m.in. lekarze, psycholodzy, psychoterapeuci, prawnicy i dziennikarze. Ich postawy regulują Kodeks etyki lekarskiej, Kodeks etyczno-zawodowy psychologa, Kodeks zasad etycznych psychoterapeuty, Zbiór zasad etyki adwokackiej i Karta etyczna mediów. Postawy moralne nauczycieli, jak wspomniano wcześniej, regulowane są lakonicznymi, raczej tylko domyślnymi zasadami, wynikającymi z Karty Nauczyciela. Wskazaniami, które wiele szkół różnych szczebli, mniej lub bardziej rozbudowuje.

>>>>>>>>>>>>>strona 217

            W naszym kraju wciąż mają miejsce działania zmierzające do powstania i ukonstytuowania nowego, aktualnego zbioru zasad etycznych praktyki pedagogicznej. Między innymi w 1995 r. Polskie Towarzystwo Nauczycieli opracowało Kodeks etyki nauczycielskiej oparty przede wszystkim na wartościach chrześcijańskich[2], który jednak nie zyskał szerszej aprobaty i nie upowszechnił się, chociaż niektóre szkoły, zaakceptowały go i wdrożyły niemal w całości[3].  W 2010 roku inny, kolejny projekt nauczycielskiego kodeksu etyki, przygotowali i rozesłali do konsultacji pedagodzy zrzeszeni w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Projekt ten, jak dotąd, też nie uzyskał większej akceptacji.

            Przegląd stron internetowych polskich szkół wskazuje, że wiele z nich ma swoje kodeksy etyczne nauczyciela. Większość z nich jest do siebie podobna. Poniżej, dla zobrazowania, z uwagi na niewiele miejsca jakie zajmuje, cytuje się w całości jeden z nich. Jest to kodeks Zespołu Szkół Zawodowych w Siemianowicach Śląskich.

Kodeks etyki nauczycielskiej

Zasady ogólne etyki nauczycielskiej

1.      Nauczyciel powinien stanowić wzór osobowości prawej i szlachetnej, wrażliwej i odpowiedzialnej, o postawie otwartej na drugiego człowieka.

2.      Podstawowym zadaniem nauczyciela jest troska o dobro ucznia i studenta.

3.      Nauczyciel uczciwie i rzetelnie przekazuje wiedzę zgodną z prawdą.

4.      Nauczyciel szanuje godność ucznia w procesie kształcenia i wychowania.

5.      Nauczyciel szanuje autonomię ucznia oraz jego rodziny.

6.      Nauczyciel jest tolerancyjny wobec innych przekonań religijnych i światopoglądów, respektujących ład społeczny i moralny.

>>>>>>>>>>>>>strona 218

7.      Nauczyciel w duchu prawdy uczy zasad współżycia społecznego i miłości Ojczyzny.

8.      Nauczyciel wprowadza ucznia w dziedzictwo kulturowe narodu polskiego oraz uczy poszanowania kultury innych narodów.

9.      Nauczyciel uczy kultury współżycia ze światem przyrody.

10.  Nauczyciel, kierując się dobrem ucznia wybiera odpowiednie metody, formy oraz środki nauczania i wychowania, stosuje obiektywne kryteria oceny z uwzględnieniem zasady indywidualizacji.

11.  Powinnością moralną nauczyciela jest stałe podnoszenie swych kwalifikacji zawodowych.

12.  Nauczyciela obowiązuje tajemnica zawodowa.

Zasady szczegółowe etyki nauczycielskiej:

I. Nauczyciel wobec ucznia

1.      Nauczyciel szanuje godność ucznia jako osoby: akceptuje go, uznaje jego prawa, rozwija samodzielność myślenia i refleksyjność oraz pozwala mu wyrażać własne poglądy.

2.      Nauczyciel pamięta, że pierwszymi i głównymi wychowawcami dzieci są rodzice, szanuje ich prawa oraz wspomaga w procesie wychowania.

3.      Nauczyciel troszczy się o wszechstronny i harmonijny rozwój ucznia w sferze intelektualnej, duchowej, moralnej, estetycznej, fizycznej oraz społecznej.

4.      Nauczyciel traktuje indywidualnie każdego ucznia starając się rozumieć i wspomagać jego możliwości i potrzeby. Szczególną troską otacza osoby niepełnosprawne.

5.      Nauczyciel poprzez działania pedagogiczne i własną postawę wspomaga ucznia w procesie integralnego rozwoju i doskonalenia oraz czyni ich współuczestnikami i współtwórcami tego procesu.

6.      Nauczyciel pobudza ucznia do odkrywania wewnętrznych źródeł jego twórczych możliwości i zdolności oraz inspiruje i pomaga w poszukiwaniu i wyborze tego, co dobre dla jego rozwoju i doskonalenia osobowego.

>>>>>>>>>>>>>strona 219

7.      Nauczyciel wychowuje ucznia do odpowiedzialności za własne czyny i ponoszenia konsekwencji dokonanych wyborów.

8.      Nauczyciel uczy zasad kultury osobistej oraz wpływa na kształtowanie postaw prorodzinnych ucznia i studenta.

9.      Nauczyciel wychowuje swoich uczniów w duchu współdziałania i współżycia w grupie oraz w zespole, ucząc jednocześnie poszanowania zasad szlachetnego współzawodnictwa.

10.  Stosunek nauczyciela do ucznia powinna cechować życzliwość, wyrozumiałość i cierpliwość, a jednocześnie stanowczość i konsekwencja w stosowaniu ustalonych kryteriów wymagań.

11.  Nauczyciela obowiązuje obiektywizm, sprawiedliwość, bezinteresowność i szacunek w traktowaniu i ocenie każdego ucznia i studenta bez względu na okoliczności.

12.  Nauczyciela obowiązują poprawne relacje interpersonalne z uczniami i ich rodzicami.

13.  Nauczyciel nie wykorzystuje dla własnych korzyści swojej pozycji zawodowej w stosunku do uczniów i ich rodziców. Nie wolno mu stosować wobec uczniów wyzwisk, drwin, ośmieszania, kar cielesnych, szantażu lub nacisku psychicznego.

14.  Jednym z zadań nauczyciela jest ukazywanie zagrożeń płynących z nałogów patologii społecznych.

15.  Nauczycielowi nie wolno rozpowszechniać negatywnych informacji o uczniu i jego środowisku rodzinnym ani ujawniać powierzonych mu w zaufaniu tajemnic, z wyjątkiem sytuacji wyższej konieczności, np. gdy wymaga tego dobro ucznia lub szkoły.

16.  Niedopuszczalne jest włączanie uczniów do takich protestów czy strajków, których celem byłaby obrona partykularnych interesów nauczycieli. Możliwe są jedynie publiczne wystąpienia w obronie honoru i godności własnego narodu.

>>>>>>>>>>>>>strona 220

II. Nauczyciel wobec pracowników oświaty

1.      Nauczyciel wraz z nadzorem pedagogicznym i innymi pracownikami oświaty powinien tworzyć zespół ludzi wspomagających się w realizacji wspólnego celu, jakim jest nauczanie i wychowanie. Tworzenie grup nacisku dla obrony własnych korzyści jest niemoralne.

2.      Nauczycieli powinny łączyć więzy koleżeństwa, współpracy, pedagogicznej solidarności i szlachetnego współzawodnictwa.

3.      Nauczyciel doświadczony winien otoczyć opieką nauczycieli rozpoczynających pracę, służąc im radą i pomocą. Nauczyciel młodszy winien okazywać szacunek i uznanie kolegom z dłuższym stażem pracy.

4.      Nauczyciel nie powinien podważać autorytetu innych nauczycieli i pracowników oświaty. Wszelkie uwagi o dostrzeżonych błędach w ich postępowaniu powinien najpierw przekazać bezpośrednio zainteresowanym.

5.      Nauczyciel zobowiązany jest do nierozpowszechniania informacji z posiedzeń rad pedagogicznych.

6.      Nauczyciele pełniący funkcje w nadzorze pedagogicznym zobowiązani są kierować się w swojej działalności zasadami niniejszego Kodeksu.

III. Nauczyciel wobec swoich praw i obowiązków

1.      Moralnym obowiązkiem nauczyciela jest sumienne i rzetelne wykonywanie swych zadań dydaktycznych i wychowawczych.

2.      Nauczyciel, mając prawo do godziwego wynagrodzenia, nie uzależnia od niego jakości swej pracy.

3.      Nauczyciel kieruje się takimi samymi zasadami etycznymi zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

4.      Nauczyciel nieustannie pracuje nad swym wszechstronnym rozwojem.

5.      Nauczyciela powinna cechować wysoka kultura osobista, a zwłaszcza kultura języka ojczystego.

6.      Nauczyciel ma prawo do rzetelnej, zgodnej z prawdą, obiektywnej, uzasadnionej merytorycznie oceny swojej pracy. Ujemna opinia o pracy nauczyciela nie może mieć cech zniesławienia.

>>>>>>>>>>>>>strona 221

7.      Nauczyciel ma prawo do obrony swoich praw, zadań i obowiązków oraz do sprostowania niesłusznej lub krzywdzącej go opinii.

IV. Nauczyciel wobec nauki

1.      Nauczyciel, bez względu na okoliczności, ma obowiązek głoszenia i bronienia prawdy w nauce.

2.      Nauczyciel ma obowiązek przekazywania uczniom swojej wiedzy zgodnie z prawdą naukową i z własnym sumieniem..

3.      Nauczyciel, korzystając z cudzych dzieł, opracowań i badań powinien być w zgodzie z prawem autorskim i dobrymi obyczajami obowiązującymi w pracy naukowej.

4.      Nauczyciel winien przestrzegać zasady wolności w prowadzonych badaniach naukowych oraz w głoszeniu własnych poglądów. Badania naukowe, które naruszają zasady etyczne oraz godność i życie człowieka są niemoralne i niedopuszczalne.

5.      Nauczyciel zapoznający się z najnowszymi osiągnięciami w nauce powinien odnosić się do nich z umiarem, krytycyzmem oraz odpowiedzialnością, wprowadzając do swojej pracy tylko te innowacje, które służą realizacji celu, jakim jest pozytywny rozwój moralny, duchowy, intelektualny i fizyczny ucznia oraz studenta.

6.      Nauczyciel powinien dzielić się zdobytym doświadczeniem i wiedzą z innymi nauczycielami.

7.      Nauczyciel winien uczestniczyć w różnych formach dokształcania i doskonalenia.

8.      Wskazane jest, aby nauczyciel rozpowszechniał swoje osiągnięcia poprzez różne formy publikacji, przy zachowaniu swych praw autorskich. Publikacje nauczycieli powinny być obiektywne, rzetelne, nacechowane troską o dobro nauki i człowieka.

V. Nauczyciel a społeczeństwo

1.      Nauczyciel powinien uczyć poszanowania norm współżycia społecznego i wychowywać zgodnie z nimi.

>>>>>>>>>>>>>strona 222

2.      Nauczyciel jest zobowiązany przestrzegać i uczyć przestrzegania norm prawnych, stojących na straży dobra wspólnego.

3.      Powinnością nauczyciela jest troska o dobre imię szkoły i stanu nauczycielskiego.

4.      Obowiązkiem nauczyciela jest reagowanie na wszelkie przejawy demoralizacji i patologii społecznej oraz przeciwdziałanie im.

5.      Nauczyciel powinien współtworzyć i przekazywać wiedzę o kulturze i tradycji narodowej.

6.      Nauczyciel powinien brać czynny udział w życiu społecznym, samorządowym oraz upowszechniać właściwe wzorce zachowania i wychowania, w szczególności kształtować patriotyzm, wrażliwość społeczną oraz odpowiedzialność obywatelską i polityczną.

7.      Obowiązkiem nauczyciela jest umacnianie poczucia odpowiedzialności i dumy z przynależności do polskiego narodu oraz wychowywanie w duchu patriotyzmu i solidarności międzyludzkiej.

8.      Nauczyciel powinien wprowadzić uczniów we właściwe pojęty etos pracy – kształtować zrozumienie jej wartości i zamiłowania do niej.

9.      Nauczyciel w swojej pracy nie może być podporządkowany obowiązującej w państwie ideologii.[4]

            Jak wspomniano wcześniej, kodeks etyki nauczycielskiej wciąż nie może się ujednolicić i ukonstytuować. Być może dlatego, że niemal każdy uszczegółowiony, istniejący już mniej lub bardziej formalnie, tekst kodeksu przyjętego indywidualnie przez różne szkoły i uczelnie, nie jest spójny z tym czego oczekuje od nauczycieli aktualny, zewnętrzny, rozbudowujący się stale, coraz bardziej zbiurokratyzowany i surowy w ocenach, za nieprzestrzeganie administracyjnych wytycznych, zewnętrzny instytucjonalny system oświaty.

>>>>>>>>>>>>>strona 223

            Istniejące kodeksy etyczne, jak można zauważyć w powyżej przytoczonym, mówią przede wszystkim o poszanowaniu praw ucznia, studenta, nauczyciela i rodzica. Według zawartych tam wytycznych bardzo ważnymi cechami postawy nauczyciela, są m.in.: prawość, szlachetność, szacunek, wrażliwość, bezinteresowność, życzliwość, wyrozumiałość, cierpliwość, odpowiedzialność, otwartość na ucznia i studenta, na jego autonomię i przekonania religijne. Istniejące kodeksy podkreślają, że szczególnie ważna jest troska o dobro ucznia i studenta, przejawiająca się autonomią nauczyciela w wyborze odpowiednich metod, form oraz środków nauczania i wychowania z uwzględnieniem zasady indywidualizacji. Według tych kodeksów, nauczyciel powinien traktować uczniów podmiotowo, starając się rozumieć i wspomagać możliwości i potrzeby wszystkich z nich, otaczając szczególną opieką każdą osobę niepełnosprawną. Pedagog powinien rozwijać u wychowanków samodzielność myślenia i refleksyjność, a także pozwalać im odważnie wyrażać swoje poglądy. Powinien też czynić z nich aktywnych współuczestników i współtwórców ich integralnego rozwoju. Jego rolą jest także wspieranie każdego ucznia w odkrywaniu, pobudzaniu i sprawnym rozwijaniu jego twórczych możliwości i zdolności.

            Nasuwają się pierwsze pytania, dylematy: - jak nauczyciel, zobowiązany do realizacji coraz większej ilości zadań pozadydaktycznych, w tym administracyjnych, mający w związku z tym coraz mniej czasu dla najbliższych i dla siebie, niedoinwestowany, przemęczony i sfrustrowany, rozliczany przez zwierzchników z prowadzenia dokumentacji potwierdzającej narzucone odgórnie, łatwo mierzalne efekty edukacyjne, uczący jednocześnie dziesiątki lub setki uczniów, ma traktować ich indywidualnie, pomagać odkrywać i rozwijać ich potencjał twórczy? - Jak może rozwijać samodzielność myślenia i refleksyjność wychowanków wiedząc, że widzą oni, jakim rygorom zewnętrznym, ograniczającym jego samodzielność, on sam podlega? - Jak może uczyć samodzielności myślenia, refleksyjności i działania ktoś, kto sam jest ich pozbawiany, przez jakiś zewnętrzny multiosobowy system odgórnego planowania i kontroli? - Jak może sumiennie i rzetelnie wykonywać zadania dydaktyczne i wychowawcze, jeśli ich ilość znacznie przekracza fizyczne i psychiczne

>>>>>>>>>>>>>strona 224

możliwości jednego człowieka? - Jak może traktować uczniów zgodnie z własnym sumieniem, kiedy wielokrotnie jest zmuszony do nauczania czegoś, kogoś, kto do tego czegoś nie ma najmniejszych predyspozycji? – Jak ma uczyć prospołeczności i wzajemnego wspierania się, w szkole promującej konieczność rywalizacji jako drogi do sukcesu? - Jak może się troszczyć o dobro podopiecznego, jednocześnie zmuszając go do uczenia się tego, do czego nie ma żadnych predyspozycji? – Jak może rozwijać poczucie wolności, spontaniczności i odpowiedzialności przed sobą (sumieniem), w świecie ujednoliconych efektów kształcenia (wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych) i wciąż rozbudowujących się rygorystycznych systemów odpowiedzialności przed innymi? – Jak może nauczać odpowiedzialności przed sumieniem, jeśli sam, czasem niezgodnie z nim, musi stale odpowiadać przed innymi? - Jak ma wpajać dzieciom i młodzieży miłość bliźniego w świecie, w którym codziennie w mediach, ci sami politycy i dziennikarze, którzy mówią o niej, w tym o konieczności nadstawiania drugiego policzka, pokory i wybaczania, za chwilę etykietują i piętnują innych, nawołują do odwetu i bratobójczej walki?    – Jak może przekazywać uczniom odpowiedzialność przed sobą ktoś, kto traktowany jest przez system zewnętrzny jak osoba nieodpowiedzialna, którą stale trzeba kontrolować i oceniać? – Jak może przekazywać uczniom odpowiedzialność przed sobą, skoro przez mnożące się kontrole zewnętrzne, wciąż jest sam z niej okradany?[5] - Jak może być twórczym nauczycielem w systemie, w którym niemal wszystkie oceniane przez zwierzchników działania mają charakter odtwórczy? - Jak rozwijać twórcze postawy uczniów, znajdując się w coraz ciaśniejszym gorsecie utkanym z narzuconych wymagań, braku czasu i konieczności wypełniania niezliczonej ilości dokumentów, potwierdzających już niemal wszystko to co da się potwierdzić?  - Jak zniewolony zewnętrznymi rygorami nauczyciel, ma przekazywać, ważną z punktu widzenia transgresji, sztukę podejmowania ryzyka? – Jak utrzymać się w pracy nauczyciela, nie stając się narzędziem anonimowego systemu odgórnego zarządzania, zatracającego swoje pierwotne funkcje?

            W sytuacji wspomnianych sprzeczności w zewnątrzpochodnych oczekiwaniach stawianych nauczycielowi, niemal bezustannie stoi on przed różnego rodzaju różnogennymi dylematami i wynikającymi z nich konsekwencjami. Przez dylemat, za Arthurem S. Reberem, rozumie się tutaj sytuację, w której jednostka staje przed wyborem jednej, spośród co najmniej dwóch, wzajemnie wykluczających się alternatyw. Przy czym żaden wybór nie może być w pełni satysfakcjonujący[6]. A dylematem moralnym nazywa się, w przyjętym tu znaczeniu sytuację, w której podmiot staje przed takim wyborem, że jedna z możliwości sprzeniewierza się jednemu zbiorowi zasad moralnych, a druga z możliwości sprzeniewierza innemu zbiorowi równie ważnych zasad[7]. Przykładem takiego dylematu może być sytuacja duchownego po wysłuchaniu spowiedzi mordercy. Z punktu widzenia uniwersalnych norm moralnych powinien ostrzec przed nim społeczeństwo, w efekcie przyczynić się do skazania amoralnego człowieka. Jednak nie może tego zrobić gdyż jest związany inną bardzo ważną normą wewnętrzną, którą jest tajemnica spowiedzi.

            Do celów praktycznych tej wypowiedzi przyjmuje się przejrzyste, chociaż dość uogólnione rozumienie moralności, jakie zaproponował, na podstawie pogłębionej i wszechstronnej znajomości tego zagadnienia, francuski filozof Dider Julia. Według niego moralność to nauka o dobru i o zasadach ludzkiego postępowania. W jej świetle wszelkie przemyślane i niewymuszone działanie człowieka, uznaje się za słuszne w odniesieniu do celu, któremu miało służyć[8]. W konsekwencji takiego ujęcia moralności można powiedzieć, że z punktu widzenia logiki, nie jest rozsądne mówienie, że ktoś jest moralny lub niemoralny.

>>>>>>>>>>>>>strona 226

Przyjęte rozumienie wskazuje, że swoją moralność ma każdy człowiek, nawet złodziej. Można zatem mówić np. o czterech podstawowych kategoriach moralności, w zależności od transakcyjnych relacji podmiotu z otoczeniem:

- o moralności osób żyjących kosztem innych ludzi, np. złodziei, oszustów i innych wszelkiego rodzaju pasożytów społecznych - można ją nazwać moralnością aspołeczną;

- o moralności osób realizujących swoje życie bez szkody, ale i bez pożytku dla innych, np. nieszkodliwych dla innych egocentryków i anarchistów - można ją nazwać moralnością egocentryczną;

- o moralności podmiotów łączących swoje działania i cele z korzyściami innych, np. nauczycieli, lekarzy, terapeutów i trenerów osobistych - można ją nazwać moralnością prospołeczną;

- a także o moralności osób poświęcających swoje życie i zadania tylko dla innych ludzi, np. Matki Teresy z Kalkuty, Siłaczki, dr Judyma - można ją nazwać moralnością altruistyczną.

            Nauczycielska moralność nie tylko powinna, ale i musi być głęboko uwewnętrznioną kompetencją prospołeczną wszystkich praktykujących pedagogów, z wyraźnie zaakcentowanym wskazaniem Hipokratesa „przede wszystkim nie szkodzić”. Zwraca się na tą regułę szczególną uwagę, gdyż zdarza się, że nauczyciel, mając jak najlepsze intencje, z całego serca chcąc kogoś czegoś nauczyć, niestety nie diagnozując i nie uwzględniając przed tym specyficznych podmiotowych niemożności do nauczenia się tego czegoś, stosując do osiągnięcia swojego celu dostępne mu środki wzmocnień pozytywnych i negatywnych (m.in. nagród i kar), wbrew swoim intencjom może bardzo skrzywdzić nauczanego. Krzywda ta wiąże się m.in. z tym, że uczeń chcąc sprostać wymaganiom, koncentrując całą swoją energię i czas na nauczeniu się jakichś umiejętności, sprawności lub treści, do których przyswojenia

>>>>>>>>>>>>>strona 227

nie ma bazalnych predyspozycji[9], traci wiarę w siebie i w swoje potencjalne możliwości. Im bardziej się stara i im bardziej nie uzyskuje pożądanych efektów, tym bardziej umniejsza się jego samoocena. Zaniżona wiara w siebie, blokuje zachowania transgresyjne, a uruchamia postawy zachowawcze i obronne[10]. Zaniżona samoocena uruchamia też i wzmacnia m.in. najtańsze sposoby dowartościowania się, którymi są dekonstruktywne społecznie zachowania, deprecjonujące i umniejszające wartość innych ludzi[11].

            W konsekwencji takiego ujęcia problemu, można wymienić wiele dylematów moralnych nauczyciela. Tutaj zasygnalizowano trzynaście z nich:

- Jak wywiązać się z zobowiązań narzuconych przez system zewnętrzny, nie krzywdząc uczniów?

- Jak wywiązać się z zobowiązań narzuconych przez system zewnętrzny, nie krzywdząc siebie? - Czy bardziej odpowiadać przed sobą czy przed systemem kontroli zewnętrznej?

- Czy nauczać dla wiedzy, umiejętności i sprawności „na wszelki wypadek”, czy nauczać dla realnych potrzeb życiowych?

- Czy dbać o dzieci szczególnie uzdolnione, czy obniżyć poziom i zająć się niezdolnymi?

- Czy stać po stronie anonimowego systemu oświaty, czy po stronie harmonijnego rozwoju realnego ucznia?

- Czy być przyjaznym przewodnikiem, odkrywającym i wspierającym ucznia, czy treserem i egzekutorem narzuconych wymagań programowych?

- Czy w podejmowaniu działań edukacyjnych i wychowawczych bardziej się kierować podpowiedziami pedagogicznej intuicji, czy bardziej sprawdzoną metodologią?

- Czy demaskować niemoralne zachowania nauczycieli i uczniów w stosunku do innych, czy narażać się na szykany z ich strony?

>>>>>>>>>>>>>strona 228

- Czy kiedy się ma uczucie wypalenia zawodowego pracować dalej, czy odejść?

- Czy można znaleźć „złoty środek” pomiędzy wciąż rosnącymi wymaganiami, a sprawnością nauczania i uczenia się?

- Czy należy odejść z pracy, podjąć walkę, czy ryzyko dyscyplinarnego zwolnienia, jeśli się uważa, że jest się narzędziem działającym w wadliwie funkcjonującym systemie kształcenia i wychowania?

- Czy, nie czując satysfakcji z pracy doskonalić wiedzę nauczycielską, czy raczej zdobyć nowy zawód?

 

Jak wywiązać się z zobowiązań narzuconych przez system zewnętrzny, nie krzywdząc uczniów?

            Nauczyciel z powołania (o moralności prospołecznej lub altruistycznej!)[12], nie z przypadku, doskonale wie, że pierwszorzędnym celem jego pracy jest dobro każdego ucznia, w konsekwencji aktualne i przyszłe dobro wspólne.  Ma świadomość, że jego wychowanek jest indywidualnością posiadającą mniej lub bardziej widoczne lub ukryte, wyjątkowe predyspozycje, czyniące go kimś niepowtarzalnym wśród innych ludzi, kimś kto może wnieść w ich życie wyjątkowe, nieznane dotąd wartości. Ma także świadomość, że wychowanek posiada mniej lub bardziej widoczne i niewidoczne niedyspozycje, czyniące go niezdolnym do realizowania pewnych działań, nawet tych, które większości osób przychodzą z dużą łatwością. Nauczyciel z powołania wie, że podejmowanie i realizacja pożądanych przez człowieka zadań przychodzi mu bardzo łatwo i daje dużo pożądanych przez niego efektów, a realizacja narzuconych wymagań jest mniej lub bardziej trudna, czasami wręcz niemożliwa, a ich skutki nie zawsze są dobre dla rozwoju[13].

>>>>>>>>>>>>>strona 229

Nauczyciel ten wie także, że stosując wobec ucznia przede wszystkim repertuar odgórnych wymagań (roszczeń), egzekwowanych za pomocą udostępnionych mu prawnie przez system społeczny wzmocnień pozytywnych i negatywnych, instrumentalnie mobilizując wychowanka do działań niezgodnych z jego indywidualnymi, szczególnymi potencjami i niemożnościami, wpływa m.in. nie tylko na zaniżenie jego samooceny, poczucie niskiej sprawczości, ale i na zubożenie jego funkcjonowania w społeczeństwie i jego osobowości w ogóle. Nauczyciel z powołania wierzy w intuicyjną podpowiedź, że niemal każdy człowiek jest wewnętrznie scaloną, potencjalnie doskonałą, prospołeczną istotą, której psychika, ciało, sumienie i dusza są harmonijną holistyczną jednością. Jak mędrzec Sokrates, który powiedział kiedyś słynne „wiem, że nic nie wiem”, coraz częściej uświadamia sobie, że nie tylko on, ale i cała ludzkość zna niewiele odpowiedzi na wiele ważnych pytań, których ilość wraz z przyrostem wiedzy lawinowo rośnie. Wie, że w konsekwencji przyrostu informacji i wzrostu świadomości niewiedzy, zmniejsza się obszar tego co ludzkość wie na pewno. Dlatego też, pełen pokory przedkłada to co czuje, że powinien czynić, ponad to co wynika z zewnętrznych nakazów.

            Niestety, instytucjonalny system zewnętrzny, zdaje się nie uwzględniać powyższej refleksji i wiedzy. Uzbrojony w liczną rzeszę zhierarchizowanych, wciąż przemieszczających się ze stanowiska na stanowisko urzędników, nierzadko nie posiadających nauczycielskiego doświadczenia oraz profesjonalnej wiedzy pedagogicznej i psychologicznej, zgłaszających coraz to inne „innowacje”, podlegających zmieniającemu się systemowi zwierzchnictwa, regulacji i różnorodnych wzmocnień, oczekujących od siebie wzajemnie posłuszeństwa w wypełnianiu odgórnych oczekiwań, przygotowujących, wypełniających i sprawdzających niezliczone ilości obszernych formularzy i innych dokumentów, oddalił się od dwóch najważniejszych podmiotów systemu oświaty, od ucznia i od nauczyciela. Ucznia, który w trakcie edukacji powinien rozwijać przede wszystkim osobiste systemy operacyjnej, profesjonalnej i refleksyjnej wiedzy, pokłady posiadanych umiejętności i sprawności, samodzielność i samosterowność, indywidualność, sumienność, uczciwość, cierpliwość, mądrość, bezstronność, prospołeczność,

>>>>>>>>>>>>>strona 230

własne predyspozycje, pokojowe i satysfakcjonujące współistnienie z innymi, poczucie sensu życia i radości płynących z podejmowania i przeżywania odwiecznych uniwersalnych wartości. Nauczyciela, który w autonomicznym procesie wychowawczym winien coraz bardziej uwewnętrzniać i rozwijać u siebie i u innych, wszystkie wymienione wyżej cechy.

            Nadzieją na przyszłość napawa fakt, że mimo dzisiejszych trudnych warunków, mimo rosnącej ingerencji, braku czasu i środków, mimo powoływania coraz liczniejszych, nawet czterdziestoosobowych klas i coraz bardziej czasochłonnych systemów działań biurokratycznych, nauczyciel z powołania, tak jak przed wiekami i teraz, stara się jak to tylko możliwe, w trosce o dobro wychowanka, poszukiwać jego szczególnych predyspozycji i w związku z nimi, formułować propozycje zadań rozwijających jego osobowość. Pedagog ten, odpowiadając bardziej przed sobą niż przed innymi, przyjaźnie stąpa obok ucznia jako zaufany, pożądany przewodnik. Chociaż ryzykuje utratę pracy, w wyniku braku odpowiedniej ilości mierzalnych postępów, nie chce być biernym wykonawcą poleceń. Ciągle decyduje w swoim sumieniu o tym jak optymalnie pogodzić, konieczność rozliczania się przed zwierzchnikami, z wciąż rosnącej liczby wymagań, w tym wymagań dotyczących wkomponowania w umysły uczniów narzuconych programem treści, z uwewnętrznioną potrzebą pracy na rzecz indywidualnego konstruktywnego rozwoju osobowości każdego swojego wychowanka tak, aby w konsekwencji zarówno teraz jak i w przyszłości czuł się odrębną, ważną, tak samo ważną jak wszyscy inni ludzie, częścią społeczeństwa.

Jak wywiązać się z zobowiązań narzuconych przez system zewnętrzny, nie krzywdząc siebie?

            Profesjonalny pedagog chcąc zrealizować wymienione wyżej, głęboko uwewnętrznione cele zawodowe, podejmuje przynajmniej dwa bardzo trudne, czasochłonne i odpowiedzialne zadania. Pierwszym jest zdiagnozowanie indywidualnych predyspozycji i niedyspozycji wszystkich uczniów, z wszystkich grup, aktualnie uczęszczających na jego zajęcia, w celu zdobycia

>>>>>>>>>>>>>strona 231

wiedzy niezbędnej do tworzenia i stosowania najbardziej optymalnych zadań edukacyjnych. Drugim ważnym zadaniem jest zbudowanie, rozwijanie i pielęgnowanie harmonijnych, obiektywnie pożądanych przez ogół uczestników procesów wychowawczo - dydaktycznych, relacji międzyosobniczych zachodzących między nim a poszczególnymi uczniami. Relacji będących wypadkową wielu zmiennych. Do najważniejszych z nich (zmiennych) zaliczyć należy, oprócz predyspozycji i osobniczych niemożności konkretnych wychowanków, szczególne predyspozycje i niemożności nauczyciela umiejscowione w jego wiedzy, zadaniach, umiejętnościach, sprawnościach, kompetencjach oraz postawach emocjonalnych. Taka praca, mimo tego, że jest nadzwyczajnie trudna, wyjątkowo złożona, czasochłonna, odpowiedzialna i realizowana kosztem osobistego czasu pedagoga[14], nie jest doceniana przez osoby zmuszone do kontrolowania jej przez pryzmat szybko mierzalnych efektów, w tym poprawnie wypełnionych przez uczniów testów lub dobrze wykonanych innych „zadań” potwierdzających posiadane przez nich wiadomości, umiejętności, i kompetencje.

            Nawet najzdolniejszy i najbardziej skuteczny i charyzmatyczny nauczyciel, szczególnie jeśli ma duże wydatki związane z codziennym życiem, musi myśleć albo o dodatkowym zajęciu pozwalającym dorobić do skromnej nauczycielskiej pensji, albo o nowej, mniej satysfakcjonującej ale lepiej płatnej pracy. Przykładowo pedagog mający podobnie zarabiającego współmałżonka, spłacający kredyt mieszkaniowy, utrzymujący dwójkę dzieci na studiach w innym mieście, nie jest w stanie skupić się jedynie na dobrach nauczanego, musi bowiem zabezpieczyć byt swoim najbliższym.

            Ponieważ nauczyciele z powołania przedkładają odpowiedzialność przed sobą, przed własnym pedagogicznym sumieniem, nad odpowiedzialność przed zbiurokratyzowanym, anonimowym systemem, poświęcając prywatny czas, który mógłby być przeznaczony na odpoczynek, relaks, dorabianie, sen

>>>>>>>>>>>>>strona 232

i możliwość bycia z bliskimi, najlepiej jak potrafią realizują swoją odwieczną humanistyczną misję. Robią to mimo ryzyka złej oceny zewnętrznej, niemożności awansu zawodowego, a nawet utraty pracy. Czynią to, bo intuicyjnie czują, że pod żadnym pretekstem nie wolno krzywdzić innych ludzi, że nie zwolni ich z odpowiedzialności przed sumieniem, a tym bardziej przed mocą transcendentną fakt, że musieli wykonywać polecenia jakiegoś nadrzędnego systemu.

Czy bardziej odpowiadać przed sobą czy przed systemem kontroli zewnętrznej ?

            Jak wspomniano, odgórne systemy badania pracy nauczyciela, są nastawione na sprawdzanie tego co jest szybko mierzalne. Coraz bardziej rozbudowany system kontroli zabija spontaniczność, kreatywność inwencję, elastyczność i twórczą nieprzewidywalność w planowaniu i realizowaniu samoaktualizujących się zadań dydaktycznych. Jak powszechnie wiadomo, tego co najważniejsze w pedagogicznej pracy, czyli wywołania trwałych, pożądanych podmiotowo i społecznie zmian w osobowości wychowanka, nie da się doraźnie zmierzyć żadną ze znanych metod. W takiej konwencji, kwestia poczucia odpowiedzialności za efekty wykonywanej pracy wydaje się być szczególnie ważna. Gdyż, jeśli nauczyciel w swoim życiu kieruje się przede wszystkim odpowiedzialnością przed własnym sumieniem, to nie może sobie pozwolić na stosowanie przemocy, na bezrefleksyjne wykonywanie powierzonych mu obowiązków, bez patrzenia na negatywne tego konsekwencje dla rozwoju osobowości poszczególnych wychowanków. Jeżeli jednak wybiera drogę odpowiedzialności przed systemem kontroli, wtedy swój czas poświęca na wdrukowywanie uczniom narzuconych wiadomości, umiejętności i postaw, a także na wypełnianie niezliczonej ilości, różnogennych i różnorodnych, coraz bardziej obszernych i zmiennych dokumentów. Oczywiście może znaleźć jakąś wypadkową obydwu postaw.

            Wszystkie wymienione wyżej rozwiązania niosą z sobą, co najmniej trzy niebezpieczeństwa. Pierwsze - negatywnej oceny kontrolnej,

>>>>>>>>>>>>>strona 233

drugie - wyrzutów sumienia z powodu przedmiotowego traktowania innych, a trzecie - wielkiego zmęczenia i przeciążenia. Niebezpodstawnie można powiedzieć, że jeśli nauczyciel przenosi odpowiedzialność przed sobą na odpowiedzialność przed innymi ludźmi, to zgadza się na to aby brać na swoje sumienie negatywne konsekwencje popełnionych czynów. To, że wykonuje je na polecenie zwierzchników nie zwalnia go z transcendentnej odpowiedzialności, niezależnie od sposobu jej rozumienia i interpretacji. Niezależnie od tego czy wierzy w Boga, czy jest ateistą. Przecież nauczyciel, który rezygnuje z odpowiedzialności przed sumieniem, mniej lub bardziej świadomie lub nieświadomie przekazuje tą cechę swoim wychowankom.

            A gdzie wzajemne zaufanie? Jak uczyć zaufania do siebie i do innych w świecie wszechobecnego braku zaufania i rozbudowywanego systemu kontrolowania tych na dole, przez tych na górze?

Czy nauczać dla wiedzy, umiejętności i sprawności „na wszelki wypadek”, czy nauczać dla realnych potrzeb życiowych?

Empatyczny nauczyciel ma świadomość, że w programach szkolnych wciąż zalega ogromna ilość wiedzy encyklopedycznej, anachronicznej, niesystemowej, wewnętrznie niespójnej, którą jako narzędzie nadrzędnego systemu powinien wpoić swoim wychowankom. Przeciętny uczeń musi ją zapamiętać i zaliczyć w jednej z form oceniania. W efekcie nierzadko jak najszybciej ją zapomina i wyrzuca jak niepożądany balast. Wspomniany nauczyciel wie, że w realnym życiu potrzebna jest wiedza, której jest tam niewiele. Wiedza operacyjna, refleksyjna, systemowa, profesjonalna, niezbędna dla zgodnego z oczekiwaniami innych ludzi dobrej woli, istnienia i współistnienia. Wiedza, dzięki której, bez naruszania takiego samego prawa u innych, podmiot może zaspokoić wszystkie swoje najważniejsze potrzeby, dzięki której będzie czuł się szczęśliwym autorem i reżyserem swojego życia i pełnosprawnym członkiem społeczeństwa. Podobnie jest z nauczaniem umiejętności, sprawności i postaw. Nie jest ono spójne z oczekiwaniami

>>>>>>>>>>>>>strona 234

podmiotowymi i społecznymi związanymi z życiem w szybko, nie zawsze zgodnym z oczekiwaniami, zmieniającym się świecie. Te przekazywane dzisiaj wciąż wiążą się głównie z adaptacją do świata zastanego, a powinny się wiązać także z eksploracją teraźniejszości i z przewidywaniem możliwych scenariuszy przyszłości. Te umiejętności sprawności i postawy, które powinno się dziś przekazywać, winny być związane m.in. z procesami samoregulacyjnymi (samokontrolą, samooceną i autokorektą), z bardzo odważnym samodzielnym myśleniem (przekraczającym nawet granicę dzisiejszej wyobraźni), ze sztuką wnikliwego analizowania, syntetyzowania, uogólniania, rozwiązywania problemów nowych i nieprzewidywalnych, poszukiwania i odnajdowania nowych perspektyw rozwoju, podmiotowej i społecznej, pożądanej przez wszystkich, transgresji.  Nawet najlepszemu nauczycielowi trudno jest przyczynić się do rozwijania u wychowanków tak rozumianej wiedzy, umiejętności, sprawności i postaw, w świecie przesadnie rozbudowanych i zbiurokratyzowanych struktur instytucjonalnych.

Czy dbać o dzieci szczególnie uzdolnione, czy obniżyć poziom i zająć się niezdolnymi?

            Pedagog z powołania przedkłada jakość wykształcenia ucznia ponad ilość konkretnych osiągniętych przez niego doraźnie mierzalnych efektów szczegółowych. Nauczyciel ten, jeśli tylko nie musi, nie dzieli ludzi, nie ocenia ich według lepszych i gorszych. U każdego człowieka widzi jakąś szczególną potencję, możliwość, esencję i nikomu nie wytyka posiadanych niemożności. Jeśli zauważa te ostatnie, to jak może najlepiej, stara się zneutralizować ich negatywny wpływ na samoocenę i poczucie wartości posiadającego je podmiotu.

            Jednak aktualny system edukacji opiera się przede wszystkim na bezustannej konieczności wystawiania ocen. Wymusza to na nauczycielu konieczność określania poziomu wiedzy, umiejętności i zdolności poszczególnych uczniów. Konieczność selekcjonowania poprzez wyodrębnianie spośród nich zdecydowanie najlepszych, średniaków

>>>>>>>>>>>>>strona 235

i najsłabszych. Konieczność żmudnej pracy z osobami nie posiadającymi zdolności do uczenia się jego naukowej specjalizacji. Przykładowo nauczyciel matematyki, zmuszony do mało efektywnej pracy z osobami mającymi mniejsze lub większe problemy ze zrozumieniem i z rozwiązywaniem podstawowych równań, nie skupia się na rozwijaniu algebraicznego profesjonalizmu u swoich najzdolniejszych uczniów. Ma poczucie straty czasu, gdyż pedagogiczna intuicja i doświadczenie podpowiadają mu, że dany pomiot nie ma matematycznych uzdolnień, ale realne doświadczenie wskazuje, że jak nie nauczy go matematyki może stracić ukochaną pracę. A przecież wolałby pracować przede wszystkim z uczniami zdolnymi, a z nieuzdolnionymi spotkać się jedynie na poziomie dodawania, mnożenia, dzielenia i prostych równań z jedną niewiadomą. W podobnej sytuacji są nauczyciele innych przedmiotów. Oni też woleliby pracować z uczniami uzdolnionymi w zakresie ich specjalizacji. Rzeczywistość jest taka, że np. wspomniany nauczyciel matematyki, poświęca swój prywatny czas na pracę z uczniami mniej zdolnymi na tzw. zajęciach wyrównawczych. Poświęca go także na spotkania z uczniami szczególnie uzdolnionymi, aby pomóc rozwijać ich matematyczne, nieprzeciętne talenty.

            Tymczasem pytania i zainteresowania niektórych uczniów, nawet już w szkole podstawowej i w gimnazjum, coraz częściej mają charakter interdyscyplinarny i coraz bardziej wykraczają poza zadawane dotychczas, mieszczące się w istniejących, konkretnych przedmiotach nauczania. Dotyczą one m.in.: - sensu życia i śmierci, - istoty wolnej woli, przyczyn ludzkiego szczęścia i nieszczęścia, - Boga, moralności i sumienia, - istoty wiary, religijności i cudów, - przyczyn wszechobecnego zakłamania i obłudy, - istoty mądrości, głupoty, prawości i cwaniactwa, -istoty prawdziwego życiowego sukcesu, - działania mózgu i jego związku ze świadomością, - świadomości, jako bytu odrębnego od ciała, - najważniejszych składników tożsamości, - pamięci zawartej w kodzie genetycznym, przyniesionej w momencie narodzin, - specyficznej mądrości zwierząt, - istnienia życia po śmierci, - sposobów rozumienia i przeżywania piękna, sensu życia, - wirtualnej i realnej rzeczywistości, - podróży w czasie, - związku czasu i przestrzeni, - powstania wszechświata

>>>>>>>>>>>>>strona 236

i jego rozległości, - ilości planet, galaktyk i wszechświatów, - innych cywilizacji we wszechświecie, - teorii wszystkiego, - a nawet obszarów szeroko rozumianej niewiedzy, jako nieograniczonego źródła poznania.

Czy stać po stronie anonimowego systemu oświaty, czy po stronie harmonijnego rozwoju realnego ucznia?

            Jak już wspomniano system oświaty w Polsce, podobnie jak wszystkie inne systemy instytucjonalne, szybko się rozbudowuje i biurokratyzuje. Zatrudnia coraz większą liczbę urzędników „programatorów”, opracowujących m.in. coraz większą ilość nowych, wciąż zmieniających się ustaw, rozporządzeń, zarządzeń, dzienników, kwestionariuszy, oczekiwań i wymagań wobec wszystkich uczestników systemu. Bywa, że przed wypełnieniem dwu, trzy stronicowego kwestionariusza, pedagog musi przez wiele godzin zapoznawać się z kilkunastostronicową, wieloznaczną w możliwości interpretacji, instrukcją wypełnienia. System ten zatrudnia także urzędników egzekutorów, rygorystycznie kontrolujących jakość wypełniania narzuconych wymagań.

            Ten, rozbudowany, anonimowy system działania instytucjonalnego, zatrudnia decydujących o jego głównym kształcie i działaniu, stale zmieniających się urzędników, często nie posiadających profesjonalnej wiedzy o wychowaniu i nie poczuwających się do odpowiedzialności za społecznie negatywne skutki swoich decyzji. Jeśli już, to przerzucających tą odpowiedzialność na swoich poprzedników lub (i) następców. Urzędników, którzy chcąc się wykazać przed swoimi przełożonymi z dobrze wykonanej pracy, przygotowują obszerne, wielotomowe raporty zrealizowane na podstawie tego, co w procesach oświatowych da się doraźnie policzyć i zmierzyć.

            Na samym dole tak rozbudowanego biurokratycznego systemu, stoi coraz bardziej zagubiony nauczyciel. Mający coraz więcej godzin w coraz liczniejszych klasach. Codziennie hospitowany przez dziesiątki, czasem setki uczniów. Wielokrotnie w ciągu roku, pod różnymi pretekstami, hospitowany przez różnego rodzaju urzędników wewnętrznych i zewnętrznych. 

>>>>>>>>>>>>>strona 237

Przymuszony, pod groźbą regulaminowych konsekwencji służbowych, do wypełniania coraz większej ilości kwestionariuszy związanych z wszelkimi wymiarami jego pracy dydaktyczno – wychowawczej.  Nauczyciel, zobowiązany do udziału w coraz większej ilości, coraz dłużej trwających rad pedagogicznych i innych spotkań związanych z procesem szkolno – wychowawczym, min. w szkoleniach zewnętrznych i wewnętrznych, nierzadko „jałowych”, nie wnoszących nic nowego, poza podpisaniem nowej listy obecności.

            Do bezwzględnych oczekiwań wobec nauczyciela zalicza się jeszcze konieczność zdobywania kolejnych awansów zawodowych a także obowiązek doskonalenia posiadanego i zdobywania nowego wykształcenia, na różnego rodzaju studiach i kursach podyplomowych. W konsekwencji, przeciążony tymi koniecznościami, umęczony nauczyciel, posiadający najczęściej również obowiązki wobec najbliższej rodziny, niemal pozbawiony czasu wolnego, mimo, że posiada zamiłowanie i talent pedagogiczny, mimo, że bardzo chce, ma już niewiele czasu i siły aby skutecznie stać po stronie harmonijnego rozwoju ucznia.

Czy być przyjaznym przewodnikiem, odkrywającym i wspierającym ucznia, czy treserem i egzekutorem narzuconych wymagań programowych?

            Bycie przyjaznym przewodnikiem daje nauczycielowi wiele gratyfikacji. Mądre prowadzenie ucznia wiąże się ze wspólnym wędrowaniem po znanych pedagogowi szlakach wiedzy, umiejętności, sprawności, zadań i postaw oraz wspólnym cieszeniem się poznawanymi nowymi informacjami, spostrzeżeniami i innymi perspektywami. Przyjazny przewodnik, na początku drogi, bez pośpiechu i lęku, w oparciu o zainteresowania, marzenia i inne autogenne wskaźniki, poszukuje szczególnych predyspozycji i niemożności swojego ucznia. Następnie, wykorzystując odkrytą wiedzę na ten temat, pielęgnuje i rozwija wszystko to, co wychowankowi przychodzi łatwo, co mu się podoba, co powoduje, że czuje się kimś naprawdę ważnym. Na ile to tylko

>>>>>>>>>>>>>strona 238

możliwe, omija przeszkody i bariery związane z jego niemożnościami i lękami. Dobry przewodnik pozostawia po sobie miłe i trwałe wspomnienia, umie zwrócić uwagę turysty na wszystko, co uważa za ważne. Nie ujmuje wartości swojej pracy, gdy nie widzi zainteresowania zwiedzającego tym, na co on zwraca szczególną uwagę. Przewodnik taki nie przejmuje się również, wręcz jest mile zaskoczony i zdumiony, gdy zobaczy jak podopieczny znajdzie, na dobrze znanym przez niego szlaku, który wielokrotnie przemierzał i podziwiał, coś czego wcześniej nigdy nie zauważył.  Wie, że często tak już bywało, że coś mało ważnego, wręcz niewidocznego jak np. kiedyś bakteria, atom, foton i kwark, stało się wielkim odkryciem, zmieniającym widzenie świata nawet przez całą ludzkość. Dojrzały nauczyciel jako przewodnik, inspirująco, najlepiej jak potrafi, dzieli się z uczniem swoją bogatą wiedzą specjalistyczną i ogólną, wieloletnim doświadczeniem, umiejętnościami, sprawnościami i pasjami. Pokazuje prowadzonemu jak ma radzić sobie na znanych mu, drogach, ścieżkach i bezdrożach życia, prowadzących do odnalezienia swoich celów, własnych szczególnych predyspozycji, w konsekwencji do szczęścia, radości, poczucia sensu życia i istnienia w ogóle[15].  Niestety, w dzisiejszych czasach, przewodnik - nauczyciel z powołania - z coraz większą trudnością i coraz mniejszą efektywnością zadaniową, realizuje swoją misję takimi naturalnymi, sprawdzonymi od wieków, prorozwojowymi metodami. Zewnętrznie motywowany różnego rodzaju środkami odgórnego nacisku, przymuszony jest do oprowadzania uczniów drogami wytyczonymi przez, reprezentujących system oświaty, anonimowych zwierzchników (wciąż zmieniających się urzędników) w taki sposób, aby nauczani zapamiętali wszystko to, o co mogą zapytać ich osoby kontrolujące efektywność jego pracy dydaktycznej.

            W realnej rzeczywistości model działania dzisiejszego systemu oświaty nie oczekuje w swoich szeregach romantycznych przewodników. Dla urzędników (w tym progmatatorów), rozliczających nauczycieli według wszystkiego tego co da się szybko, doraźnie zmierzyć, zdecydowanie lepszym pracownikiem niż

>>>>>>>>>>>>>strona 239

przewodnik wydaje się być pedagog - treser. Jest nim mało empatyczny behawiorysta - praktyk, będący sprawnym narzędziem systemu, który przy pomocy posiadanych przez siebie wzmocnień pozytywnych (nagród) i negatywnych (kar), w przewidzianym programem czasie, skutecznie przekazuje i egzekwuje od uczniów pożądane przez nadrzędny system wiadomości, umiejętności, sprawności i postawy emocjonalne. Dla tresera nie jest ważna jakakolwiek przyjemność mogąca płynąć z energetycznej, wręcz magicznej,  relacji między nim a wychowankiem, nie jest też ważne obiektywne dobro podopiecznego. Liczy się jedynie aplauz osób oceniających go za doraźne efekty i idąca za tym nagroda (np. premia lub awans). Dowodem słuszności jego podejścia „pedagogicznego” jest, że to on, a nie romantyczny przewodnik, który notabene może stracić pracę, za poświęcanie czasu na zadania doraźnie nieweryfikowalne, wciąż awansuje i zarabia znacznie większe pieniądze. Według niego empatia i wrażliwość są cechami ludzi słabych, nie współgrają z twardą sztuką skutecznego wywierania wpływu, będącą cechą ludzi silnych, ludzi sukcesu. Czystość metod nie jest ważna.

            Pocieszać może fakt, wskazuje na to znajomość historii wychowania i losów nauczycieli z powołania, że w dziejach ludzkości wciąż było dostatecznie dużo przewodników, aby zneutralizować negatywne skutki działania programatorów i treserów i egzekutorów. Tym niemniej dzisiaj pedagog stoi przed co najmniej dwoma dylematami: Jak ma być twórczym nauczycielem, przyjaznym przewodnikiem, odkrywającym i rozwijającym w wychowanku wymienione wyżej cenne i piękne cechy, będąc jednocześnie skutecznym narzędziem posłusznie wykonującym coraz większą ilość narzuconych zewnętrznie, często sprzecznych wewnętrznie, nierealnych wymagań? Jak nie krzywdząc siebie i uczniów ma przestrzegać narzuconych rygorów niezgodnych z jego sumieniem i uwewnętrznioną, głęboko humanistyczną misją?

>>>>>>>>>>>>>strona 240

Czy w podejmowaniu działań edukacyjnych i wychowawczych bardziej się kierować podpowiedziami pedagogicznej intuicji, czy bardziej sprawdzoną metodologią?

            Każdy pedagog z powołania jest autentycznym humanistą, kimś kto z progresywnego, konstruktywnego, wspierającego prowadzenia drugiego człowieka, czerpie wyjątkowo przyjemne, nieznane ludziom aspołecznym i egocentrycznym, wewnętrzne gratyfikacje. Można powiedzieć, że zawsze, kiedy robi coś dobrego dla kogoś innego lub dla jakiejś grupy, czyni to również dla siebie.

            Pedagog ten ma wyjątkową, ponadprzeciętną intuicję, będącą cennym prastarym darem pielęgnowanym przez wszystkich prawdziwych (nieudawanych) humanistów. Przy jej pomocy może znaczne taniej i sprawniej, niż przy użyciu współczesnych, czasochłonnych testów i innych tego typu działań, ujmujących tylko niewielką, mierzalną część rzeczywistości wychowawczej, diagnozować wszystko to co ważne we wszelkich systemowo rozumianych działaniach edukacyjnych. Taki pedagog intuicyjnie potrafi m.in. odkrywać wyjątkowe dla każdego wychowanka predyspozycje, a także najlepsze drogi ich wydobywania, realizowania i rozkwitu. Potrafi też odkrywać niedyspozycje i charakterystyczne dla jednostki sposoby neutralizowania ich negatywnych podmiotowo i społecznie skutków. Dzięki takiemu sprawnemu i mądremu wspieraniu, przepojonemu prospołeczną postawą, proces wychowawczy, w tym proces nauczania - uczenia się, jest nie tylko wysoce efektywny, ale i przepojony wzajemnym dopełnianiem się oraz serdecznym, bezpiecznym i przyjaznym energetyzowaniem. Ponieważ intuicja jest wyjątkowo sprawnym narzędziem poznania, doskonale się sprawdza w praktyce nauczycieli pracujących z licznymi grupami uczniów.

            Niestety, w dzisiejszych czasach, system wymagań stawianych nauczycielowi i system jego kontroli, nie traktuje poważnie diagnoz i rozwiązań wskazywanych przez pedagogiczną intuicję, nawet gdy podparte są wieloletnim zawodowym doświadczeniem. Urzędnicy twierdzą, że taka metoda jest

>>>>>>>>>>>>>strona 241

nieuchwytna, nie da się jej zbadać i udokumentować naukowo. Dla nich liczą się jedynie, zaakceptowane i wskazane, przez system biurokratyczny, sprawdzone metodologie, wystandaryzowane testy i inne tego typu, empirycznie opracowane instrumenty. Nauczyciel musi wykazać, przedstawiając odpowiednią dokumentację, że podejmując jakąś ważną decyzję wychowawczą postąpił zgodnie z obowiązującymi, opracowanymi przez „programatorów”, nierzadko bardzo rozbudowanymi procedurami.

            Dzisiaj nauczyciel chcący zastosować jakąś szczególną metodę wychowawczą wobec konkretnego ucznia mającego poważniejsze problemy edukacyjne, nie może tego zrobić samodzielnie, musi otrzymać opinię odpowiednich specjalistów, którzy przy pomocy różnorodnych testów i innych pozytywistycznych narzędzi poznania, zdiagnozują powierzony im przypadek i w konsekwencji wskażą co jest dla niego najlepsze. Znaczącym problemem dla nauczyciela nierzadko bywa diametralna rozbieżność między jego intuicyjnymi diagnozami, wynikającymi z dobrej znajomości ucznia, popieranymi doświadczeniami zawodowymi, a wskazaniami ekspertów. Czuje bowiem, że te drugie mogą jeszcze bardziej pogłębić istniejący problem wychowanka. Nie może jednak polemizować z potwierdzonymi naukowo danymi. Mimo tego, dzięki swojej pedagogicznej inteligencji, szukając najlepszych wypadkowych między wskazaniami intuicji i własnego zawodowego doświadczenia, między wskazaniami ekspertów oraz między możnościami i niemożnościami wychowanka, dobrze radzi sobie nawet z takimi zadaniami. Tyle tylko, że takich, czasem karkołomnych zadań ma w każdym roku szkolnym od kilku do kilkunastu.

Czy demaskować niemoralne zachowania nauczycieli i uczniów w stosunku do innych, czy narażać się na szykany z ich strony?

            Istotę tego dylematu trafnie charakteryzują słowa osiemnastowiecznego irlandzkiego filozofa Edmunda Burke, twierdzącego, że „warunkiem niezbędnym do triumfu zła jest bierność dobrych ludzi”, a opisują go dobrze, przytoczone poniżej, dwie autentyczne historie wybrane spośród wielu podobnych w naszym kraju i świecie.

>>>>>>>>>>>>>strona 242

            Kilkanaście lat temu w jednej z polskich szkół średnich uczeń popełnił samobójstwo. W liście pożegnalnym napisał, że powodem tego desperackiego czynu było molestowanie przez jednego z nauczycieli. Wówczas media nagłośniły historię nauczycielki kiedyś pracującej w wspomnianej szkole. Opowiadały o tym jak odważna, prospołeczna pedagog, kiedy się dowiedziała o molestowaniu uczniów przez tego „nauczyciela” zgłosiła sprawę dyrekcji i radzie pedagogicznej. Jak zespół nauczycielski, w celu m.in. zachowania dobrego imienia szkoły, postanowił problem zamieść pod dywan. Jak nauczycielka nie pogodziła się z tym i sprawę zgłosiła na policję. Opowiadały, że dochodzenie niewiele wykazało, gdyż poszkodowani uczniowie, w obawie przed ośmieszeniem w środowisku, nie potwierdzili oskarżeń. W konsekwencji nauczycielki pozbyto się ze szkoły, jako donosicielki, osoby konfliktowej i w ogóle „czarnej owcy”.

            Po tragicznym zdarzeniu, po samobójstwie ucznia nauczycielkę tą, jako nadzwyczajnie prospołeczną bohaterkę, postać moralnie wyróżniającą się, pokazywano w wielu programach znanych telewizji. Jej, godną naśladowania, sylwetkę opisywano też w znanych ogólnopolskich gazetach. Wszędzie podkreślano, że w związku z opiniami, jakie na jej temat upowszechniane były w lokalnym środowisku, przez ludzi broniących „dobrego imienia szkoły”, nigdzie nie chcieli przyjąć jej do pracy. Przez ponad cztery lata, od wyrzucenia jej do samobójstwa ucznia, nikt nie chciał mieć w gronie pedagogicznym takiej nielojalnej osoby. Dzisiaj od głośnych wywiadów o obywatelskiej, cennej moralnie, postawie opisywanej nauczycielki minęło dziesięć lat…, a ona nadal nie pracuje w swoim zawodzie.

            Druga historia związana jest z osobą czternastoletniego gimnazjalisty, dilera narkotykowego. Kiedy jedna z nauczycielek szkoły, dowiedziała się o jego przestępczej działalności przeprowadziła z nim odpowiednią rozmowę ostrzegawczą. Gdy to nie pomogło zgłosiła sprawę dyrekcji szkoły, a ta policji. Młodego człowieka zatrzymano, przesłuchano i wypuszczono. Zemsta jego mocodawców była okrutna. W krótkim czasie, po opisywanym zdarzeniu,

>>>>>>>>>>>>>strona 243

mieszkanie nauczycielki zostało całkowicie okradzione, dwa dni później zamaskowani sprawcy pobili do nieprzytomności jej piętnastoletniego syna i rozwiesili po całym mieście kilkanaście, wiarygodnie wyglądających, klepsydr z wiadomością o jej tragicznej śmierci.

            Na szczęście nie zawsze oficjalne zgłoszenie szkody czynionej drugiemu człowiekowi przynosi podobne do powyższych konsekwencji, a nauczyciele rzadko kiedy przechodzą obojętnie obok osób ewidentnie krzywdzących innych. Tym niemniej dylematy związane z demaskowaniem niemoralnych zachowań innych nauczycieli i uczniów należą do najtrudniejszych i można powiedzieć najniebezpieczniejszych.

Czy kiedy się ma uczucie wypalenia zawodowego pracować dalej, czy odejść?

Wypalenie zawodowe zaczyna mieć miejsce wtedy, kiedy dotychczas wykonywana praca przestaje dawać już radość i satysfakcję, kiedy nauczyciel czuje się przemęczony, przepracowany i coraz bardziej niezadowolony ze swojego zajęcia. Wypalenie zawodowe jest zwykle wynikiem długotrwałego przepracowania i towarzyszącego mu ciągłego stresu. Jego przyczyną są liczne wielowymiarowe obowiązki związane z codzienną pracą z ludźmi, z bezustannym rozwiązywaniem mniejszych lub większych, dylematów moralnych oraz z pracami administracyjnymi[16]. Nauczyciel niemal codziennie spotyka się z licznymi grupami, nierzadko trudnych uczniów, wymagającymi przełożonymi, roszczeniowymi i nieporadnymi rodzicami, a także z uważnie obserwującymi go koleżankami i kolegami z pracy.

>>>>>>>>>>>>>strona 244

            Wypalony nauczyciel musiał przez wiele, wiele lat myśleć jak pogodzić swoją czasochłonną pracę z życiem osobistym i z koniecznością bezustannego szkolenia i doskonalenia. Jak sumiennie pogodzić pozadydaktyczne zajęcia takie jak liczne rady pedagogiczne, szkolenia, imprezy oraz inne tego typu zadania i wymagania dotyczące pracy szkoły, z obowiązkami związanymi z życiem własnej rodziny, w tym nierzadko z koniecznością dorabiania dodatkowych pieniędzy, z obowiązkiem robienia kolejnych stopni specjalizacyjnych, kończenia nowych studiów podyplomowych i kursów kwalifikacyjnych. Wypalony nauczyciel czuje się rozgoryczony i wyczerpany, nie ma już siły podejmować i realizować swoich zadań tak dobrze i skutecznie jak wcześniej, a do osiągnięcia wieku emerytalnego ma jeszcze kilka do kilkunastu lat. Czy ma zostać i pracować rutynowo, na „jałowych obrotach”, wykorzystując swoje doświadczenie zawodowe, jednocześnie ukrywając to przed innymi?  Czy raczej zmienić pracę na inną, ale jaką, gdzie ją znajdzie, jako czterdzieści plus, pięćdziesiąt plus lub sześćdziesiąt plus?

Czy można znaleźć „złoty środek” pomiędzy wciąż rosnącymi wymaganiami, a sprawnością nauczania i uczenia się?

            Do najbardziej znanych osób zajmujących się problemami moralności, dobra i zła, należał znany starożytny filozof Arystoteles. W swojej twórczości zajmował się m.in. problematyką cnoty etycznej, którą najogólniej mówiąc, jest środek między dwoma skrajnościami – nadmiarem i niedostatkiem. Filozof ten twierdził, że zbyt rygorystyczne podejście do powinności moralnych, a także całkowite ich ignorowanie, daje fatalne konsekwencje, dlatego człowiek w swoim postępowaniu powinien się kierować „złotym środkiem”, określanym

>>>>>>>>>>>>>strona 245

przez rozum. Tylko on jest drogą do osiągnięcia szczęścia, będącego najwyższym dobrem i ostatecznym celem[17].

            Niebezpodstawnie można powiedzieć, że nauczyciel z powołania, nie z przypadku(!), niemal zawsze kierował się zasadą „złotego środka”. Niemal zawsze największą wagę przywiązywał do dobra wspólnego swojego i ucznia. Oczekiwania przełożonych traktował jako drugorzędne. Odpowiadał w pierwszej kolejności przed sobą, przed swoim sumieniem, dopiero później przed innymi. Przykładowo, kiedy prowadził tajne nauczanie w czasach zaborów i okupacji, podejmował ryzyko utraty wolności i życia. Społeczeństwo miało do niego i do jego pracy, duże zaufanie i szacunek. Nikt nie musiał go kontrolować, aby swoją społeczną rolę spełniał wzorcowo. Taki nauczyciel nie dysponował zbyt dużą ilością czasu wolnego, gdyż czas między lekcjami, z własnej nieprzymuszonej woli(!), poświęcał na przygotowywanie się do nich, na planowanie pracy wychowawczej, związanej z realizacją celów dalekosiężnych, na indywidualną pracę z uczniami, na wszechstronne doskonalenie swojej wiedzy, umiejętności i sprawności specjalistycznych, najogólniej mówiąc na rozwój swojego zawodowego, profesjonalnego mistrzostwa pedagogicznego. Oczywiście byli także nauczyciele o cechach przeciwnych, do wyżej opisywanych. Bez własnej inwencji, treserzy i wierni odtwórcy narzuconych wzorów, posłusznie i bezrefleksyjnie wykonujący polecenia przełożonych, nie odpowiadający za konsekwencje swoich działań przed własnym sumieniem, tylko przed nimi. Awansowani i nagradzani za bezkrytyczną lojalność i bycie narzędziem przemocy. Nie liczący się z przyszłym dobrem wychowanka, a jedynie ze swoimi profitami. Im tutaj, nie poświęca się większej uwagi.

            Dzisiaj, taki sam jak naszkicowany powyżej, pedagog z powołania, nie z przypadku(!), coraz więcej wolnego czasu, zamiast jak kiedyś jego nauczyciel, na wspomniane wyżej zadania profesjonalne, związane z bliskimi i dalekimi

>>>>>>>>>>>>>strona 246

korzyściami ucznia i z własnym profesjonalnym rozwojem i satysfakcją, poświęca na czynności administracyjne, dokumentujące jego pracę m.in. w zakresie planowania, realizacji oraz oczekiwanych i uzyskanych wyników. Wypełnia dziesiątki, wciąż zmieniających się dokumentów[18], nakazujących m.in. konieczność przewidywania, łatwych do doraźnego sprawdzenia, szczegółowych i mierzalnych efektów kształcenia. W konsekwencji biurokracja taka nie tylko bezpowrotnie zabiera jego cenne zasoby energetyczne i czasowe, ale także ogranicza możliwość elastycznego prowadzenia procesu dydaktyczno - wychowawczego z dużymi zbiorami uczniów, do których pragnie podchodzić indywidualnie.

            Dzisiaj bardzo trudno jest komukolwiek rozsądnemu sformułować jednoznaczną odpowiedź na pytanie: czy w dzisiejszych czasach, w okresie błyskawicznego rozwoju biurokracji administracyjnej, coraz bardziej rozbudowanych systemów kontrolnych[19], można znaleźć „złoty środek” pomiędzy wciąż rosnącymi wymaganiami, a sprawnością nauczania i uczenia się? 

            Można jednak niebezpodstawnie powiedzieć, że ten „złoty środek” dzięki pedagogom z powołania, ciągle jeszcze jest, wciąż realnie występuje. Jednak z roku na rok coraz bardziej przesuwa się w stronę brunatnego, szarego środka, w stronę koncentracji nauczyciela na pracach nieistotnych, na wypełnianiu rosnących wymagań biurokratów. Na koncentracji na tym, co się da szybko zmierzyć odpowiednimi narzędziami badawczymi i potwierdzić konkretnymi dokumentami sprawozdawczymi. W konsekwencji nauczyciel coraz bardziej oddala się od tego co powinno być najważniejsze, od rozwijania i doskonalenia, nastawionego na dalekosiężność działania, pedagogicznego mistrzostwa. Mistrzostwa przejawiającego się w sprawnie przebiegającym procesie

>>>>>>>>>>>>>strona 247

wychowania, w tym nauczania i uczenia się, nastawionego na pożądane przez wszystkich, dalekosiężne cele indywidualne i społeczne.

Czy należy odejść z pracy, podjąć walkę, czy ryzyko dyscyplinarnego zwolnienia, jeśli się uważa, że jest się narzędziem działającym w wadliwie funkcjonującym systemie kształcenia i wychowania?

            Zawód nauczyciela wybierają ludzie wyjątkowi, niektórzy mówią, że wręcz pozytywnie nawiedzeni. Powszechnie wiadomo, że jest finansowo nieopłacalny i niewdzięczny, szczególnie w naszym kraju, gdzie nauczający nigdy nie byli dobrze opłacani. Ich pensje rzadko i na krótko zbliżały się do średniej krajowej. Nauczyciel pracuje w bezustannym napięciu i w stresie, między wysokimi wymaganiami przełożonych, oczekiwaniami uczniów i ich rodziców, a własnymi zadaniami rozwojowymi, dydaktycznymi i wychowawczymi. Nawet jak wykonuje swoją pracę naprawdę po mistrzowsku i tak nierzadko spotyka się z jej druzgocącą krytyką. Bywa, że nie tylko zwierzchnicy, ale i niektórzy uczniowie i ich rodzice, właśnie na niego zrzucają odpowiedzialność za przykre zdarzenia dydaktyczne i wychowawcze, mające miejsce nie tylko w szkole, ale również w domu i w środowisku. Dobrze znane jest mu chińskie przekleństwo, adresowane kiedyś do największego wroga: „obyś cudze dzieci uczył”. Jednak mimo świadomości tego wszystkiego, nauczyciel z powołania odważnie podejmuje swoje trudne i w opinii innych niewdzięczne zadania. Być może dlatego, że inaczej niż pozostali ludzie rozumie pojęcie sukcesu, którym jest życie dla uniwersalnych humanistycznych wartości, a nie dla tego co materialnie się opłaca. Inaczej mówiąc, sukcesem dla niego jest czerpanie szczęścia z łączenia swoich zadań z pracą na rzecz własnej transcendencji i rozwoju innych ludzi, a nie z tego co daje być może dużo pieniędzy, ale jest tych fundamentalnych wartości pozbawione.

>>>>>>>>>>>>>strona 248

            Niestety, niektórzy nauczyciele z powołania, mimo, że bardzo lubią swoją pracę, zaczynają poważnie zastanawiać się nad odejściem z zawodu. Jako najważniejszą przyczynę podając przeciążenie czasowe i psychiczne[20] wynikające z rosnącej, monstrualnej biurokracji i z coraz mniejszej samodzielności w procesie przygotowywania, planowania, realizowania, oceniania i korygowania dydaktycznej i wychowawczej działalności. Inni nauczyciele z powołania, nie myślą o porzuceniu pracy, jednak podejmują ryzyko jej dyscyplinarnej utraty, gdyż nie wywiązując się rzetelnie ze zgodności dokumentacji z realną prospołeczną działalnością pedagogiczną, profesjonalnie realizują swoje prohumanistyczne zadania. Są też nauczyciele, zgromadzeni w związkach zawodowych oraz w innych formalnych i nieformalnych organizacjach i zespołach, starający się podejmować profesjonalną dyskusję, mającą na celu przywrócenie pracy nauczyciela jej pierwotnej funkcji, jaką jest prowadzenie drugiego człowieka i siebie w kierunku pożądanym przez wszystkich ludzi dobrej woli. W kierunku świata szczęśliwego, przyjaznego, spontanicznego, pełnego wzajemnego zaufania i miłości bliźniego. Świata, w którym ludzie będą bardziej odpowiadać przed własnym sumieniem, niż przed innymi, w którym będą pewni, że najwłaściwszą drogą rozwoju, prawdziwym sensem życia dającym poczucie prawdziwego szczęścia jest personalistyczna miłość bliźniego, a nie jak teraz się uważa władza, pieniądze i sława.

Czy, nie czując satysfakcji z pracy doskonalić wiedzę nauczycielską, czy raczej zdobyć nowy zawód?

            Nauczyciela z powołania, można bez obawy nazwać wzorcem humanisty dopóty, dopóki działa zgodnie z własnym systemem samoregulacyjnym, głównie z uwewnętrznioną samokontrolą, samooceną i autokorektą, notabene

>>>>>>>>>>>>>strona 249

systemem, którego internalizację, na różnych płaszczyznach komunikacji, przekazuje swoim podopiecznym. Jednak jego wzorcowe, homeostatyczne działanie na rzecz siebie i na rzecz zindywidualizowanej konstruktywnej pracy z wszystkimi uczniami, zostaje zakłócone czynnikami wewnętrznymi lub zewnętrznymi. Do najważniejszych z wewnętrznych można zaliczyć chorobę, niepowodzenia życiowe lub wypalenie zawodowe. Do najistotniejszych czynników zewnętrznych należą, charakteryzowane wyżej, m.in.:

- obowiązek wykonywania działań dydaktycznych i wychowawczych, bardziej według narzuconych instytucjonalnie reguł (wymagań) niż według wewnętrznych systemów samoregulacyjnych (zadań);

- coraz mniejsza samodzielność w zakresie decydowania o treściach i przebiegu procesu nauczania – uczenia się;

- coraz mniejsza samodzielność w zakresie doboru odpowiednich metod, sposobów i środków kształcenia;

- konieczność wykonywania zadań edukacyjnych wbrew temu, co podpowiadają sumienie i intuicja;

- bardzo czasochłonny obowiązek związany z wykonywaniem szeregu prac biurokratycznych;

- konieczność wielogodzinnego uczestnictwa, w nic nie wnoszących nowego, rutynowych zebraniach, radach, spotkaniach;

- brak poważnej dyskusji między nauczycielami a pracującymi w nadrzędnym systemie, autorami kolejnych projektów edukacyjnych, nie uwzględniających spójności celów, realnych potrzeb i możliwości ich odpowiedzialnej realizacji;

- niskie uposażenie finansowe, nie wystarczające na godne utrzymanie rodziny;

- brak środków finansowych na doskonalenie, m.in. na skończenie kolejnych studiów podyplomowych i kursów;

- niebezpieczeństwo uzyskania negatywnej oceny pracy, wydanej przez urzędnika oceniającego za brak zgodności efektów założonych z rzeczywistymi;

>>>>>>>>>>>>>strona 250

- oraz ciągłe zagrożenie utratą pracy, związane z zamykaniem kolejnych szkół.

            Niebezpodstawnie można powiedzieć, że przedwczesne występowanie i zwiększenie się ilości zakłóceń wewnętrznych, takich jak wypalenie zawodowe, osobiste niepowodzenia życiowe i choroby, może być konsekwencją coraz liczniejszych, występujących w coraz większym natężeniu, wymienionych wyżej zakłóceń zewnętrznych. Także niebezpodstawnie można stwierdzić, że do odchodzenia z zawodu wartościowych nauczycieli z powołania, ma wpływ ich bezradność wobec coraz bardziej zrutynizowanego, wydającego sprzeczne oczekiwania, instytucjonalnego systemu edukacji.

                                                                        ***

            Nauczyciele z powołania to ludzie wyjątkowi. To ponadprzeciętni społecznicy i humaniści, pełniący bardzo ważne dla przyszłości ludzkości, trudne i odpowiedzialne role, muszący codziennie godzić uwewnętrznione pragnienie realizacji dużej ilości prospołecznych i proosobistych zadań, ukierunkowanych głównie na uczniów, z narzuconą koniecznością realizacji coraz większej ilości zbędnych zewnętrznych wymagań, utrudniających i upośledzających sprawność ich sumiennej mistrzowskiej pracy. Niniejsza niesystemowa analiza dylematów moralnych, nasuwa smutną refleksję, że być może, niezauważalnie, w sposób przez nikogo niezamierzony, system instytucjonalny oświaty, szczególnie na poziomie projektujących i decydujących struktur centralnych, reprezentowany przez stale zmieniających się, nie ufających sobie wzajemnie anonimowych urzędników, zamienia pierwotne role i zamiast służyć twórczemu rozwojowi ucznia, wychowawcy i społeczeństwa służy sam sobie, nie zauważając negatywnych tego konsekwencji dla przyszłości ludzi, szkoły, kraju i świata.

            Ten multiosobowy, rozbudowany system, generujący coraz bardziej biurokratyczne wymagania, z zakresu sprawdzalnego „warunkowania klasycznego” wobec wszystkich podmiotów edukacji, z zapałem realizowanego przez wychowawców – treserów, jako wykonawcę swoich poleceń stawia także, przepełnionego dylematami moralnymi, coraz bardziej rozdartego wewnętrznie

>>>>>>>>>>>>>strona 251

i coraz bardziej przemęczonego, nauczyciela – przewodnika. Kogoś, kto w swojej pracy pedagogicznej, ponad kształtowanie u uczniów tego, co da się doraźnie zmierzyć, woli nadal przedkładać rozbudzanie, doskonalenie i pielęgnowanie u nich takich ważnych cech jak m.in.: poczucie własnej wartości, autonomii, prospołeczność, samodzielność, komunikatywność, transgresyjność, innowacyjność, twórczość, brak zakłamania, profesjonalna, systemowa i refleksyjna wiedza oraz - co szczególnie ważne - odpowiedzialność przed własnym sumieniem, niezależnie od tego czy jest to odpowiedzialność za krzywdzące kogoś konsekwencje czynów nakazanych czy działań podjętych z własnej nieprzymuszonej woli.

Bibliografia:

Arystoteles: Etyka nikomachejska. PWN. Warszawa 2007.
Carter J.: Wredni ludzie- jak sobie z nimi radzić nie stając się takimi jak oni. Wyd. Jacek Santorski. Warszawa 1993
Carter J.: Wstrętne kobiety: jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu.  Wyd. Helion. Gliwice 2007
Carter J.: Wstrętni mężczyźni: jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu.  Wyd. Helion. Gliwice 2007.
Carter J.: Wstrętni szefowie: jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu. Wyd. Helion. Gliwice 2007
Julia D.: Słownik filozofii. Wyd. Książnica. Katowice 2006
Legowicz J.: Historia starożytnej filozofii Grecji i Rzymu. PWN. Warszawa 1973,
Lisowska E.: Rozpoznawanie i przewidywanie wypalenia zawodowego nauczycieli. Wyd. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Kielce 2012.
Obuchowski K.: Adaptacja twórcza. Książka i wiedza. Warszawa 1986
Reber A.S.: Słownik psychologii. Warszawa 2000
Schoenebeck H: Antypedagogika. Wyd. Scholar. Warszawa 2007
Tucholska S: Wypalenie zawodowe u nauczycieli: psychologiczna analiza zjawiska i jego osobowościowych uwarunkowań. Wydawnictwo KUL. Lublin 2003.

 

* Źródło:

Sylwester Scisłowicz: Dylematy moralne nauczyciela /W:/ Lisowska E., Mazur S.: Nauczyciel – współczesne problemy i wyzwania. Wyd. Scientia, Ars, Educatio. Kraków 2013, s.215-251
(Na życzenie tekst ten mogę przesłać e-mailem)



[1] Odpowiedzialni za przygotowanie kodeksów etyki nauczycielskiej kuratorzy, dyrektorzy szkół i inne osoby, kierują się podstawą prawną: art. 6 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela (t. j. Dz. U. z 2006 r. Nr 97, poz. 674 z późn. zm.), ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (t. j. Dz. U. z  2004 r. Nr 256, poz. 2572 z późn. zm.), przepisy wykonawcze wydane na podstawie ww. ustaw. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że lakoniczność zapisów dotyczących reguł moralnych nie podważa znaczenia i wartości całej Karty Nauczyciela.

[2] Kodeks Etyki Nauczycielskiej, Polskie Towarzystwo Nauczycieli, Ząbki 1997, Wydanie III poprawione.

[3] Na przykład V Liceum Ogólnokształcące im. Kanclerza Jana Zamojskiego w Dąbrowie Górniczej. Oficjalna Strona Internetowa Szkoły: http://www.liceumzamoyski.pl/; 2013-11-18.

[4] Zespół Szkół Zawodowych nr 1 w Siemianowicach Śląskich; także: m.in. Gimnazjum samorządowe nr 2 w Bolesławcu; Zespół Szkół Gminnych im. Jana Pawła II w Prostyni; Zespół Szkół im. Prof. Józefa Mikułowskiego - Pomorskiego w Lipniku; Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Bystrzycy Kłodzkiej.

[5] Tak powiedzieliby antypedagodzy; np. Schoenebeck H: Antypedagogika. Warszawa 2007.  Uczniowie widzą taki brak zaufania; obserwują nauczycieli muszącymi się wciąż tłumaczyć przed dyrektorami, rodzicami, ciałami społecznymi, urzędami i mnożącymi swoje jawne kontrole urzędnikami zewnętrznymi różnych szczebli.

[6] Reber A.S.: Słownik psychologii. Warszawa 2000,  s.162.

[7] Tamże….

[8] Julia D.: Słownik filozofii. Katowice 2006, s.238.

[9] Bazalny i programujący system osobowości ponadczasowo, uniwersalnie, interesująco i przejrzyście opisał w jednej ze swoich prac Obuchowski K.: Adaptacja twórcza. Warszawa 1986.

[10] Takie zdanie ma wielu psychologów; wśród nich znajduje się Kozielecki J.: Psychotransgresjonizm: nowy kierunek w psychologii. Warszawa 2007.

[11] Mechanizmy te obrazowo opisał Carter J. w pracach: Wredni ludzie- jak sobie z nimi radzić nie stając się takimi jak oni. Warszawa 1993; Wstrętne kobiety: jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu.  Gliwice 2007; Wstrętni ludzie: jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu.  Gliwice 2007; Wstrętni mężczyźni: jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu.  Gliwice 2007; Wstrętni szefowie: jak nie pozwolić im się dłużej ranić bez zniżania się do ich poziomu.  Gliwice 2007.

[12] W tej pracy odróżnia się tutaj nauczyciela z powołania od nauczyciela z przypadku, który znalazł się w zawodzie z innego powodu niż talent pedagogiczny i pragnienie pracy na rzecz innych ludzi.

[13] Przez zadania rozumie się tutaj cele realizowane z własnej nieprzymuszonej woli, przez wymagania cele które wychowanek realizuje, ale nie dlatego, że chce tylko dlatego, że się tego od niego oczekuje; szerzej opisałem te zagadnienia, w oparciu o specjalistyczną literaturę przedmiotu, w publikacji: Scisłowicz S.: Koncepcja samokształcenia permanentnego; http://dodatki.net/i/koncepcja_samoksztacenia_permanentnego.

[14]Coraz mniejszej ilości czasu wolnego, ze względu na zwiększające się pensum i obowiązki administracyjne nauczycieli (wypełnianie różnorodnych obszernych planów, programów, sprawozdań i innych dokumentów).

[15] Przy przyjęciu, szczególnie przez ludzi religijnych, że życie w wymiarze jaki znamy jako ludzkość, jest niewielką częścią, etapem istnienia.

[16] Interesujące badania na temat wypalenia zawodowego nauczycieli, pobudzające do głębokiej refleksji nad kondycją polskiej szkoły, zaprezentowała w swoim studium pedagogicznym Lisowska E.: Rozpoznawanie i przewidywanie wypalenia zawodowego nauczycieli. Kielce 2012; warto też polecić psychologiczną analizę tego zjawiska wykonaną przez Tucholską S.: Wypalenie zawodowe nauczycieli. Lublin 2003

[17] Więcej informacji na ten temat znaleźć można m.in. w pracach: Legowicz J.: Historia starożytnej filozofii Grecji i Rzymu. Warszawa 1973, s. 240-262; Arystoteles: Etyka nikomachejska. Warszawa 2007.

[18] Należy dodać, że dokumentów posiadających bardzo długie, skomplikowane, wieloznaczne w konsekwencji niezrozumiałe instrukcje wypełniania, których samo rozpracowanie zajmuje bardzo dużo czasu i energii.

[19] Paradoksalnie ludzie reprezentujący systemy kontroli, zwykle nie mają wykształcenie nauczycielskiego, a nawet jeśli mają to rzadko kiedy mają odpowiednie pedagogiczne doświadczenie

[20] Twierdzą, że nie chcą działać przeciw sobie i innym; nie chcą też być biernymi wykonawcami założonych wcześniej wymagań zewnętrznych, nie uwzględniających różnic indywidualnych, służących nie tyle rozwojowi, co programowaniu uczniów.


S.Scisłowicz
Odwiedziny od 30 października 2008: ---> Licznik => Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=